Scenariusz inscenizacji słowno-muzycznej
z okazji Święta Niepodległości

mgr Ewa Czopowska


Inscenizacja była dwukrotnie realizowana w szkołach ponadgimnazjalnych: w liceum ogólnokształcącym i technikum.

Nieodzowne jest znalezienie uczniów, którzy potrafią zagrać i zaśpiewać niełatwe przecież utwory J. Kaczmarskiego. Warto również zadbać o nastrojową scenografię, zaciemnić okna, zapalić świece - zapewniam, że powstanie niepowtarzalne przedstawienie.

Teksty utworów prezentowane w przedstawieniu wraz z nutami można znaleźć na stronie: www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/nuty.php

OGÓLNY PROGRAM IMPREZY

  1. Poproszenie młodzieży o spokój, rozpoczęcie uroczystości.
  2. Wprowadzenie sztandaru szkoły.
  3. Odśpiewanie hymnu państwowego.
  4. Wycie syreny - wbiegający powstańcy wielkopolscy z bronią - tworzą na scenie żywą scenografię.
  5. Projekcja filmu-prezentacji pt.: "Rzeczpospolita jak feniks z popiołów" (obrazy dotyczące powstania II RP, dwudziestolecia i II wojny światowej) przy muzyce "Conquest of Paradise" komentarz - ok. 4min. (Kwestię filmu czy prezentacji można pominąć. Po czterech pierwszych punktach przejść do przedstawienia.)
  6. Przedstawienie słowno-muzyczne.

PRZEBIEG AKADEMII

(uczeń konferansjer wychodząc na scenę)

- Proszę o ciszę, chcielibyśmy zacząć uroczystość.
- Baczność!! Poczet sztandarowy - wprowadzić sztandar!
- Do hymnu!
- Spocznij

Namiętności i pasje związane z historią Polski są bardzo odległe od spraw które absorbują Europejczyków. Dla nas są to emocje tym silniejsze, że - poza 1919 r. - Polakom nigdy nie pozwolono zadecydować o własnych granicach. Sto lat temu Polska w ogóle nie miała terytorium. "O Polsko", pisał Cyprian Norwid, "granic twych nie widzę, linii, nic nie masz oprócz głosu - tak uboga!"

Po I wojnie wszystko się zmieniło. Polską duszę ubrano w nowe ciało. Ale proces reinkarnacji nie przebiegał gładko. Przysparzając kłopotów ówczesnym politykom, stając się jednym z najtrudniejszych do rozwiązania problemów terytorialnych.

Jakie emocje musiało budzić w Europie odrodzenie się Polski skoro Mołotow jeszcze kilka lat potem nazwał ją "potwornym bękartem traktatu wersalskiego? Stalin mówił o niej jako o "przepraszam za wyrażenie, państwie". Dawid Lloyd George mówił o "defekcie historii" i w 1919 r. miał podobno powiedzieć, że prędzej oddałby "małpie zegarek" niż Polsce Górny Śląsk, a w 1939 r. oświadczył wprost - "zasłużyła na swój los". Zaś Adolf Hitler nazwał ją "śmiesznym państwem, w którym sadystyczne bestie dają upust swoim perwersyjnym instynktom" i jeszcze "tak zwanym państwem pozbawionym wszelkich podstaw narodowych, historycznych, kulturowych czy moralnych".

Tymczasem Rzeczpospolita Polska powołana do istnienia w listopadzie 1918 roku mimo oświadczeń Mołotowa, nie została stworzona przez Traktat Wersalski, nie funkcjonowała pod obcym protektoratem. Nie była marionetkowym państwem w knowaniach bolszewików. Swego poczęcia nie zawdzięcza nikomu.

Panie, Panowie... Rzeczpospolita jak Feniks z popiołów!

  1. Utwór J. Kaczmarskiego "Kraj"
    Na samym rogu tej starej mapy jest kraj, do którego tęsknię.
    Jest to ojczyzna Jabłek, pagórków,
    leniwych rzek, cierpkiego wina i miłości.
    Niestety, wielki pająk rozsnuł
    na nim swą sieć
    i lepką śliną zamknął rogatki marzenia.
    Tak jest zawsze:
    anioł z ognistym mieczem, pająk, sumienie.


    Tekst drugi w części słowno-muzycznej.

    W kontekście dzisiejszego naszego spotkania - 89. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości - historia nas - Polaków i naszego Kraju rodzi szczególne refleksje.

    Refleksje nad pojęciem Ojczyzny.

    Rodzi pytanie: jak w świetle tego pojęcia rozumieć należy patriotyzm?

    Jan Paweł II w "Pamięci i tożsamości" tłumaczy, że patriotyzm to umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna.

    Nasze dzieje, uczą, że Polacy byli zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo tez dla jego odzyskania. Świadczą o tym tak liczne mogiły żołnierzy, którzy walczyli za Polskę na różnych frontach świata. [...] Ojczyzna jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli i jako taka, jest też wielkim obowiązkiem. Analiza dziejów dawniejszych i współczesnych dowodzi, że Polacy mieli odwagę nawet w stopniu heroicznym, dzięki której potrafili wywiązywać się z tego obowiązku, gdy chodziło o obronę ojczyzny jako naczelnego dobra.

  2. Utwór J. Kaczmarskiego "Bajka" (dwie pierwsze, może 3 zwrotki)
    Był Kraj, co wieki cierpień znał,
    Pieśń pismem blizn pisaną śpiewał,
    A ziemia żyzna mierzwą ciał
    Rodziła myśli jako drzewa.
    Aż powiał nad nią twardy wiatr
    I posiał w glebę plon zatruty.
    Wymarłym wielkim drzewom w ślad
    Skarlałe rodzą się kikuty.
    Kto chce - niech zowie borem - sad
    Przyciętych drzewek na rozstaju
     
    Nie zmieni tym najprostszej z prawd:
    Nie ma już - drodzy - tego kraju.
    Jest tylko wiatr, bezwzględny wiatr,
    Co nagle w środku nocy budzi
    I, jak spod ziemi - puszcza w świat
    Zupełnie odmienionych ludzi.
     
    Był sobie kraj, był sobie kraj.
     
    Jeden - do góry wzniósłszy dłoń
    Ślepymi strzela Norwidami,
    Lecz tak, by czasem Boże broń!
    Nie trafić kogoś i nie zranić.
    Wedeta robotniczych sag
    Wkłada sukienkę w czarny deseń,
    Choć przecież na rządowy raut
    Zajeżdża białym mercedesem!
     
    Inny bohater wielkich chwil
    Klasyków w służbę władzy wdraża
    I czci wallenrodyczny styl
    Z dwuznaczną miną - na dwóch twarzach.
    Purpurat gnie się zaś co sił
    To przed mundurem, to przed Bogiem,
    Choć już wśród wiernych zawisł był
    Raz biskup, co rozmawiał - z wrogiem!
     
    Był sobie kraj, był sobie kraj.
     
    W tle pożądliwie brzęczy rój
    Komentatorów i pisarzy,
    Co myśl ostatnią zmienią w gnój,
    Byle w tysiącach egzemplarzy.
    Bo tak dziś przecież musi być!
     
    Bo oni wiedzą, co się święci!
    Bo trzeba chronić wątłą nić!
    Prawdę przechowa się - w pamięci!
     
    Ginie niewysłowiona myśl,
    A pamięć ginie razem z ciałem.
    O tym, coś widział - mów i pisz!
    - Nic nie widziałem, zapomniałem.
    Więc znowu kiedyś tłumy widm
    Minione nam przypomną zdrady,
    Znowu rozważnym - kurz, jak wstyd
    Zakryje - puste - dno szuflady.
     
    Byliśmy z nimi i wśród nich,
    Lecz każdy się inaczej budzi.
    To dla nas oprawiony sztych?
    Nie ma już - drodzy - dawnych ludzi,


    Komentarz trzeci do utworu "Sen Katarzyny II"

    W 1772r. trzy państwa ościenne dokonały pierwszego rozbioru Rzeczpospolitej. Osoba carycy Katarzyny II miała decydujący wpływ na to wydarzenie jak i na kolejne rozbiory Polski. Z tego powodu imperatorowa Rosji nie ma u nas dobrej opinii. To przede wszystkim za jej sprawą pod koniec XVIII w. Polska przestała istnieć jako państwo. Rosjanie na ogół uważają ją za jedną z najwybitniejszych postaci w swojej historii.

    Najpotężniejsza z kobiet w historii Rosji nie była z pochodzenia Rosjanką. Urodziła się w Szczecinie jako córka niemieckiego księcia.

    Imię Katarzyna przyjęła, kiedy wydano ją za mąż za cara Rosji Piotra III. Ponieważ jej małżonek nie nadawał się do roli władcy. Zmusiła go do abdykacji i sama objęła tron.

    Nader interesujące było jej życie prywatne. Miała legendarnie wielu kochanków, z których większość stanowili wysoce postawieni urzędnicy.

  3. Utwór J. Kaczmarskiego "Sen Katarzyny II"
    Na smyczy trzymam filozofów Europy
    Podparłam armią marmurowe Piotra stropy
    Mam psy, sokoły, konie - kocham łów szalenie
    A wokół same zające i jelenie
    Pałace stawiam, głowy ścinam
    Kiedy mi przyjdzie na to chęć
    Mam biografów, portrecistów
    I jeszcze jedno pragnę mieć
     
    - Stój Katarzyno! Koronę Carów
    Sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć!
     
    Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów
    Nie bawią mnie umizgi bladych lowelasów
    Ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie
    Już wolę łowić zające i jelenie
    Ze wstydu potem ten i ów
    Rzekł o mnie - Niewyżyta Niemra!
    I pod batogiem nago biegł
    Po śniegu dookoła Kremla!
     
    - Stój Katarzyno! Koronę Carów
    Sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć!
     
    Kochanka trzeba mi takiego jak imperium
    Co by mnie brał tak jak ja daję - całą pełnią
    Co by i władcy i poddańca był wcieleniem
    I mi zastąpił zające i jelenie
    Co by rozumiał tak jak ja
    Ten głupi dwór rozdanych ról
    I pośród pochylonych głów
    Dawał mi rozkosz albo ból!
     
    - Stój Katarzyno! Koronę Carów
    Sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć!
    Gdyby się taki kochanek kiedyś znalazł...
    - Wiem! Sama wiem! Kazałabym go ściąć!


    Komentarz czwarty do utworu "Źródło"

    Jest rok 1917. Hans von Beseler - niemiecki generał - gubernator Warszawy proponuje Józefowi Piłsudskiemu "zmianę frontu", czyli przejście ze strony austriackiej na stronę niemiecką. Rozmowa ta miała charakter bezkompromisowy.

    - Czy sądzi pan, Ekscelencjo - powiedział Piłsudski, - że Naród da się oszukać frazesem, obietnicą? Czy myśli pan, że jeżeli nalepicie orła polskiego na każdy palec u ręki, która nas dławi, to przez to Polacy zaczną uważać morderczy uścisk tej ręki za wyraz miłości i przyjaźni?...

    Von Beseler zrywa się, staje przed brygadierem czerwony z uniesienia.

    - Herr von Piłsudski! W tym wielkim historycznym momencie Polsce potrzeba wielkich ludzi. Pan jest jedynym, jakiego znam, jakiego odkryłem. Niech Pan pójdzie z nami. Damy Panu wszystko: siłę sławę, pieniądze. Pan zaś odda olbrzymia przysługę swojej ojczyźnie.

    Piłsudski słucha, bębniąc palcami po stole.

    - Pan mnie nie rozumie, Ekscelencjo. - Pan nie chce mnie zrozumieć. Gdybym przyjął Pańską propozycję, wy, Niemcy, zyskalibyście jednego człowieka, ja zaś straciłbym cały naród.

    Taką niezłomną postawę przedstawia następny utwór zatytułowany "Źródło". Niewielki ciek wodny, płynie nieprzerwanie prądem czasem spokojnym to znów rwącym, ale niezmiennym i konsekwentnym. Tak jak pamięć Polaków o swojej narodowości. Czasem skrywana, to znów zapomniana czy zaprzeczona ale w większości pielęgnowana.

  4. Utwór J. Kaczmarskiego "Źródło"
    Płynie rzeka wąwozem jak dnem koleiny, która sama siebie żłobiła,
    Rosną ściany wąwozu, z obu stron coraz wyżej, tam na górze są ponoć równiny;
    I im więcej tej wody, tym się głębiej potoczy
    Sama biorąc na siebie cień zboczy...
     
    Piach spod nurtu ucieka, nurt po piachu się wije, własna w czeluść ciągnie go siła.
    Ale jest ciągle rzeka na dnie tej rozpadliny, jest i będzie, będzie jak była,
    Bo źródło
    Bo źródło
    Wciąż bije.
     
    A na ścianach wysokich pasy barw i wyżłobień, tej rzeki historia, tych brzegów -
    Cienie drzew powalonych, ślady głazów rozmytych, muł zgarnięty pod siebie - wbrew sobie
    A hen, w dole blask nikły ciągle ziemię rozcina,
    Ziemia nad nim się zrastać zaczyna...
     
    Z obu stron żwir i glina, by zatrzymać go w biegu, woda syczy i wchłania, lecz żyje
    I zakręca, omija, wsiąka, wspina się, pieni, ale płynie, wciąż płynie wbrew brzegom -
    Bo źródło
    Bo źródło
    Wciąż bije.
     
    I są miejsca gdzie w szlamie woda niemal zastygła pod kożuchem brudnej zieleni;
    Tam ślad, prędzej niż ten kto zostawił go, znika - niewidoczne bagienne są sidła.
    Ale źródło wciąż bije, tłoczy puls między stoki,
    Więc jest nurt, choć ukryty dla oka!
     
    Nieba prawie nie widać, czeluść chłodna i ciemna,
    Niech się sypią lawiny kamieni!
    I niech łączą się zbocza bezlitosnych wąwozów,
    Bo cóż drąży kształt przyszłych przestrzeni
    Jak nie rzeka podziemna?
     
    Groty w skałach wypłucze,
    Żyły złote odkryje -
    Bo źródło
    Bo źródło
    Wciąż bije.

    Na zakończenie chciałbym zaprosić do wysłuchania "Modlitwy". Utworu, który nabiera szczególnie symbolicznej wymowy w kontekście naszej historii lat 1918-1921, potem czasów wojny i okupacji, okresu komunizmu po 1945r. czy wreszcie przemian lat 80-tych. Bóg i wiara były nieodzowne w momentach szczególnie ważnych i dramatycznych dla Polaków.

  5. Utwór J. Kaczmarskiego "Modlitwa o wschodzie słowa"
    Każdy Twój wyrok przyjmę twardy
    Przed mocą Twoją się ukorzę.
    Ale chroń mnie Panie od pogardy
    Od nienawiści strzeż mnie Boże.
     
    Wszak Tyś jest niezmierzone dobro
    Którego nie wyrażą słowa.
    Więc mnie od nienawiści obroń
    I od pogardy mnie zachowaj.
     
    Co postanowisz, niech się ziści.
    Niechaj się wola Twoja stanie,
    Ale zbaw mnie od nienawiści
    Ocal mnie od pogardy, Panie.


    - Baczność! Poczet sztandarowy sztandar wyprowadzić!
    - Spocznij!
    Pragniemy podziękować wszystkim za uwagę, nasz spektakl dobiegł końca. Szczególne podziękowania składamy kolegom, którzy przygotowali dla nas to przedstawienie.
               
     
 
Strona główna Opinie W sieci Downloads Publikacje E-learning E-sklep O stronie