Działa tylko w IE - sorry!    
     

O Papieżu Janie Pawle II

mgr Dorota Kaźmierska
mgr Małgorzata Turonek


Montaż słowno-muzyczny w I rocznicę śmierci Papieża Jana Pawła II

Piosenka: Osiem błogosławieństw
 
Osoba I:
"...mówi do was człowiek, który swoją duchową formację zawdzięcza polskiej kulturze, polskiej literaturze, polskiej muzyce, plastyce teatrowi, polskiej historii, polskim tradycjom chrześcijańskim, polskim szkołom, polskim uniwersytetom."
 
Osoba II
Jan Paweł II to postać najbardziej znana na całym świecie. Miliony ludzi uczestniczyły w spotkaniach z nim podczas jego licznych pielgrzymek, miliardy widziały jego twarz na ekranie telewizora i na okładkach ilustrowanych magazynów. Wielu bez trudu rozpoznaje jego mocny i ciepły głos, upominający się zawsze o prawa i godności dziecka Bożego.
I dlatego chcemy wciąż na nowo odkrywać prawdę, o której przypominał nam Ojciec Święty, Jan Paweł II, że zostaliśmy stworzeni do miłości, bo Bóg jest Miłością i wszystko, co istnieje powołał do życia z miłości. Bóg stworzył nas z miłości i dlatego w każdym sercu znajduje się tęsknota za prawdziwą miłością, której szukamy na drogach naszego życia.
 
Narrator:
Karol Wojtyła urodził się 18 maja 1920 roku w Wadowicach. Od śmierci matki w 1929 roku wychowywał go ojciec - emerytowany oficer. Karol, nazywany Lolkiem, był najlepszym uczniem w mieście, sportowcem i aktorem amatorem.
Po przeprowadzce do Krakowa rozpoczął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim; przerwał je wybuch wojny. Był aktorem tajnego Teatru Rapsodycznego, pracował jako robotnik w kamieniołomach i fabryce chemicznej. W latach 1942-46 studiował w konspiracji w Seminarium Archidiecezjalnym.
 
Osoba I:
Historia mojego powołania kapłańskiego? Historia ta znana jest przede wszystkim Bogu samemu. Każde powołanie kapłańskie w swej najgłębszej warstwie jest wielką tajemnicą, jest darem, który nieskończenie przerasta człowieka. Każdy z nas kapłanów doświadcza tego bardzo wyraźnie w całym swoim życiu. Wobec wielkości tego daru czujemy, jak bardzo do niego nie dorastamy.
 
Piosenka: Barka
 
Narrator:
1 listopada 1946 roku otrzymał święcenia kapłańskie z rąk Arcybiskupa Adama Sapiehy. Studiował teologię w Rzymie, a po powrocie do kraju został wikariuszem w Niegowici i w Krakowie, potem prefektem i duszpasterzem akademickim. W 1948 roku otrzymał stopień doktora, a w 1953 habilitował się. W 1954 roku, po zlikwidowaniu Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, rozpoczął wykłady z etyki filozoficznej na KUL-u. Dużo publikował. Debiutował na łamach "Tygodnika Powszechnego" tekstem o francuskich księżach-robotnikach. Opublikował między innymi: "Miłość i odpowiedzialność", "Osobę i czyn", dramaty: "Brat naszego Boga", "Przed sklepem jubilera", a także wiersze pod pseudonimem Andrzej Jawień, gdyż kardynał Sapieha uważał, że księdzu nie przystoi pisać wierszy pod swoim nazwiskiem. W 1958 roku Karol Wojtyła został krakowskim biskupem pomocniczym, a w 1964 - arcybiskupem. Uczestniczył w Soborze Watykańskim II. W 1967 roku otrzymał nominację kardynalską, ale nadal zachowywał się niekonwencjonalnie: jeździł na nartach, pływał kajakiem, wakacje spędzał ze studentami i swoimi przyjaciółmi. We wrześniu 1978 roku umiera Jan Paweł I.
 
Recytator:
Pośród niesnasków Pan Bóg uderza
W ogromny dzwon,
Dla słowiańskiego oto papieża
Otwarty tron
 
Dzwony z płyty: Kochany Papieżu Janie Pawle II
 
Narrator:
16 października 1978 roku z balkonu watykańskiego kardynał Fellici ogłosił:
 
Osoba II: Habemus Papam
 
Podkład muzyczny: Muzyczny relaks z klasyką
 
Narrator:
Przyszedł ze Wschodu, zza Żelaznej Kurtyny, z kraju rządzonego przez komunistów, z kraju, gdzie Boga łączono zawsze z Honorem i Ojczyzną. Kiedy stanął na balkonie w obliczu tłumów zgromadzonych na Placu św. Piotra, był Papieżem z dalekiego kraju, z miasta królów, z miasta Krakowa.
 
Osoba III:
Niełatwo jest rezygnować z powrotu do Ojczyzny, do tych pól umajonych kwieciem rozmaitem, pozłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem - jak pisał Mickiewicz (...), do tych ludzi umiłowanych, do tego Królewskiego Miasta. Ale skoro jest taka wola Chrystusa, trzeba ją przyjąć. Więc przyjmuję. Proszę Was tylko, aby to odejście jeszcze bardziej nas połączyło i zjednoczyło z tym, co stanowi treść naszej wspólnej miłości. Nie zapominajcie o mnie w modlitwie (...) Niech ten papież, który jest krwią z Waszej krwi i sercem z Waszych serc, dobrze służy Kościołowi i światu (...)
 
Narrator:
I służył najlepiej, jak umiał. Podejmował wiele trudnych i bolesnych tematów. Mówił o rzeczach najważniejszych: o Chrystusie, wierze, wolności i godności człowieka. Pisał przełomowe encykliki, ale też wiersze poruszające serca.
 
Recytator:
Zatoka lasu zstępuje
W rytmie górskich potoków...
Jeśli chcesz znaleźć źródło,
Musisz iść do góry pod prąd.
Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,
Wiesz, że ono musi tu gdzieś być -
Gdzie jest źródło?... Gdzie jest źródło?)
 
Narrator:
Świat zapamięta go jako niestrudzonego pielgrzyma. Jan Paweł II stał się obywatelem świata. W centrum jego zainteresowania zawsze był człowiek.
Pragnienie spotkania z człowiekiem skłaniały Ojca Świętego do podejmowania trudów pielgrzymowania po całym świecie. Te wyjątkowe spotkania z wielotysięcznymi i wielomilionowymi zgromadzeniami nie tylko katolików, uznać trzeba za najbardziej przełomowe. Jan Paweł II miał szczególny dar. Potrafił sprawić, że każdy z obecnych w tłumie na lotnisku lub stadionie czuł, że Papież przybył, aby spotkać się właśnie z nimi.
 
Recytator:
"Uczynił Bóg człowieka na swój obraz i podobieństwo,
mężczyzną i niewiastą stworzył ich -
widział Bóg, że było bardzo dobre"(...)
Dlaczego o tym właśnie jednym dniu powiedziano:
"Widział Bóg, że wszystko, co uczynił było bardzo dobre"?
Czy temu nie przeczą dzieje?
Choćby nasz wiek dwudziesty! nie tylko dwudziesty!
jednak żaden dzień nie może przesłonić prawdy
o obrazie i podobieństwie."
 
Narrator:
W encyklice Redemptor hominis poświęconej chrześcijańskiej antropologii napisał:
 
Osoba III:
Człowieka nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może do końca sam siebie zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie.
 
Piosenka: Dzielmy się wiara jak chlebem
 
Narrator:
W jednej z homilii mówił:
 
Osoba IV:
Człowiek bowiem każdy idzie przed siebie. Podąża ku przyszłości. I narody idą przed siebie. I ludzkość cała. Iść przed siebie - to znaczy nie tylko ulegać wymogom czasu, pozostawiając stale za sobą przeszłość: dzień wczorajszy, rok, lata, stulecia... Iść przed siebie, to znaczy mieć świadomość celu.
 
Recytator:
Żaden człowiek nie ma ścieżek gotowych.
Rodzimy się jak gąszcz,
który może zapłonąć podobnie jak krzak Mojżesza
lub może uschnąć
Ścieżki trzeba przecierać wciąż, bo mogą zarosnąć na nowo
przecierać je trzeba tak długo, aż staną się proste
prostotą dojrzałością wszystkich chwil:
oto cała chwila się otwiera całym czasem,
staje jakby cała ponad sobą,
znajdujesz w niej ziarno wieczności.
Kiedy ciebie nazywam siostrą,
wówczas myślę, ze każde spotkanie
nie tylko nosi w sobie wspólnotę chwili,
lecz ziarno tej samej wieczności.
 
Osoba V:
Jaką miarą mierzyć człowieka? Czy mierzyć go miarą sił fizycznych, którymi dysponuje? Czy mierzyć go miarą zmysłów, które umożliwiają mu kontakt z zewnętrznym światem. Czy mierzyć go miarą inteligencji, którą sprawdza się poprzez wielorakie testy czy egzaminy?...
...człowieka trzeba mierzyć miarą "serca". Sercem!...
...Ogromnie wiele zależy od tego, jaką każdy z was przyjmie miarę swojego życia, swojego człowieczeństwa.
 
Narrator:
Do nas młodych Papież mówił:
 
Osoba IV:
Wy jesteście nadzieją Kościoła! Wy jesteście moją nadzieją!
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali.
 
Piosenka: Ciągle zaczynam od nowa
 
Osoba IV:
Wy sami nie wiecie, jak jesteście piękni wówczas, kiedy znajdujecie się w zasięgu słowa Bożego i Eucharystii. Sami nie wiecie, jacy jesteście piękni, kiedy obcujecie z bliska z Chrystusem, z Mistrzem, starając się żyć w Jego łasce uświęcającej.
 
Recytator:
Ktoś się długo pochylał nade mną.
Cień nie krążył na krawędziach brwi.
Jakby światło pełne zieleni,
jakby zieleń, lecz bez odcieni,
zieleń niewysłowiona, oparta na kroplach krwi.
To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
które się we mnie osuwa, a pozostaje nade mną,
chociaż przemija opodal - lecz wtedy staje się wiarą
i pełnią.
To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
Taka milcząca wzajemność.
Zamknięty w takim uścisku - jakby muśnięcie po twarzy,
po którym zapada zdziwienie i cisza, cisza bez słowa,
która nic nie pojmuje, niczego nie równoważy -
w tej ciszy unoszę nad sobą nachylenie Boga.
 
Narrator:
My zawdzięczamy temu papieżowi wolność. To on przybył do nas i nas wyzwolił.
 
Piosenka: Ty wyzwoliłeś nas Panie.
 
Recytator:
Miłość mi wszystko wyjaśniła,
miłość wszystko rozwiązała -
dlatego uwielbiam tę Miłość,
gdziekolwiek by przebywała.
A, że się stałem równiną dla cichego otwartą przepływu,
w którym nie ma nic z fali huczącej, nie oparte o tęczowe pnie,
ale wiele jest z fali kojącej, które światło w głębinach odkrywa
i tą światłością po liściach nie osrebrzonych tchnie.
Więc w takiej ciszy ukryty ja - liść,
oswobodzony od wiatru,
już się nie troskam o żaden z upadających dni,
gdy wiem, że wszystkie upadną.
 
Osoba V:
Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa.
Miłość otwiera na drugiego człowieka, stając się tym samym podstawą ludzkich relacji. Uzdalnia do przekraczania bariery własnych słabości i uprzedzeń. Oczyszcza pamięć, uczy nowych dróg, otwiera perspektywę prawdziwego pojednania, którego istotnym owocem jest wspólne dawanie świadectwa Ewangelii, tak bardzo potrzebnego współczesnemu światu.
 
Osoba II:
Niech więc miłość buduje mosty między naszymi brzegami i zachęca do czynienia wszystkiego, co jest możliwe. Niech miłość wzajemna i umiłowanie prawdy będą odpowiedzią na istniejące trudności i tworzące się niekiedy napięcia.
... nie ma szczęścia, nie ma przyszłości człowieka i narodu bez miłości, tej miłości, która przebacza, choć nie zapomina, jest wrażliwa na niedolę innych, nie szuka swego, ale pragnie dobra dla drugich; miłości, która służy, zapomina o sobie i gotowa jest do wspaniałomyślnego dawania.
Cierpienie jest w świecie po to, ażeby wyzwalało miłość.
 
Narrator:
Ten pontyfikat wielorako naznaczony był cierpieniem, którego szczególna kulminacja nastąpiła 13 maja 1981 roku, gdy turecki zamachowiec próbował zmienić bieg historii. Papież ocalał, choć po ludzku nie da się tego wytłumaczyć. Strzelał przecież zawodowy morderca, z kilku metrów, z pistoletu o takim kalibrze, aby kula nie dawała ofierze żadnych szans. Kule, które trafiły Papieża, były spreparowane tak, aby zniszczyć jego system immunologiczny.
Od tego momentu Papież, wcześniej niezwykle sprawny i wysportowany, nigdy już nie wrócił do pełni sił. Ostatnie lata to coraz bardziej heroiczna walka z fizyczną niemocą, cierpieniem i słabością. Właśnie wtedy Jego nauczanie miało wyjątkową siłę świadectwa.
 
Osoba V:
Modlę się za brata, który mnie zranił, a któremu szczerze przebaczyłem. Zjednoczony z Chrystusem Kapłanem-Ofiarą, składam moje cierpienie w ofierze za Kościół i świat.
 
Narrator:
W tych ostatnich latach umęczony Papież był szczególnym znakiem dla świata, który z premedytacją odwraca się od wszelkich oznak cierpienia. Grymas bólu na twarzy Jana Pawła II przypominał, że cierpienie wpisane jest w naszą egzystencję, a młodość, siła i piękno przemijają. Odczytywali to zwłaszcza ludzie młodzi, którzy zawsze do Niego się garnęli, nie tylko w czasie niezwykle licznych spotkań z okazji Światowych Dni Młodzieży, ale także podczas pielgrzymek do poszczególnych krajów.
 
Osoba II:
Głębokim pokojem napełnia mnie myśl o chwili, w której Bóg wezwie mnie do siebie - z życia do życia.
 
Narrator:
Przez cały swój pontyfikat Papież pisał testament.
 
Podkład muzyczny - Muzyczny relaks z klasyką
 
Osoba IV:
"Czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy Pan wasz przybędzie" - te słowa przypominają mi ostateczne wezwanie, które nastąpi wówczas, kiedy Pan zechce. Pragnę za nim podążyć i pragnę, aby wszystko, co składa się na moje ziemskie życie, przygotowało mnie do tej chwili. Nie wiem, kiedy ona nastąpi, ale tak jak wszystko, również i tę chwilę oddaję w ręce Matki mojego Mistrza: totus Tuus. W tych samych rękach matczynych zostawiam wszystko i Wszystkich, z którymi związało mnie moje życie i moje powołanie. W tych Rękach zostawiam nade wszystko Kościół, a także mój Naród i całą ludzkość. Wszystkim dziękuję. Wszystkich proszę o przebaczenie. Proszę także o modlitwę, aby Miłosierdzie Boże okazało się większe od mojej słabości i niegodności. (...)
 
Narrator:
Pozostawił nam natomiast cenne wskazówki, jak żyć. Zawdzięczamy mu najpiękniejsze i najbardziej wzruszające wspomnienia. I wspaniałe zawołanie, które pomaga nam żyć i wierzyć: Totus Tuus.
 
Osoba III:
To mój obowiązek robić wszystko, co możliwe, aby Syn Człowieczy, gdy przyjdzie, mógł znaleźć wiarę na ziemi.
 
Recytator IX:
... i tak będzie znów, gdy zajdzie potrzeba,
po mojej śmierci.
Trzeba, by przemawiała do nich wizja Michała Anioła.
... Oto widzą siebie pomiędzy Początkiem i Kresem,
pomiędzy Dniem Stworzenia i Dniem Sądu...
Postanowiono człowiekowi raz umrzeć, a potem Sąd!
 
Narrator:
Wiadomość o śmierci papieża Jana Pawła II coś zmieniła w Polakach: mamy większą potrzebę refleksji i bliskości "drugiego człowieka". Bez względu na to, czy ktoś jest głęboko wierzący, czy nie, obudził się już w nowej rzeczywistości. Odszedł autorytet, nie ma kogoś ważnego. Ludzie nie chcą być sami.
Polacy nie wstydzą się tego, co czują. Widać łzy, wzruszenie. To niezwykłe w czasach, gdy trzeba być perfekcyjnym i nie wolno pokazywać swojej słabości.
 
Podkład muzyczny - Muzyczny relaks z muzyką
 
Osoba I:
"Kiedy wiadomość o Twojej śmierci została ogłoszona, ludzie zgromadzeni na placu Świętego Piotra w Rzymie pochylili głowy. Ale zaraz potem rozległy się oklaski. Oklaski wyrażające uczucia również tych wszystkich, którzy chcieli być w tej szczególnej chwili. Wcale nie po to, by Cię opłakiwać, ale żeby Ci powiedzieć: dziękujemy za to, że byłeś. Dziękujemy, że przypominałeś nam o darze wytrwałości. Dziękujemy, że otworzyłeś nam oczy na dar wiary. Dziękujemy, że poruszyłeś nasze serca darem woli. Dziękujemy za to, że kiedy czuliśmy się słabi, Twój przykład dodawał nam sił. Dziękujemy za to, że głosiłeś pokój, mówiąc, że wojna, niezależnie od tego, kto zwycięża, zawsze jest klęską dla ludzkości. Dziękujemy, że przypominałeś nam o szacunku dla planety, na której żyjemy, mówiąc: Całuję ziemię tak, jak całowałem ręce mojej matki. Dziękujemy, że wyszedłeś na spotkanie naszego stada, które tak bardzo potrzebowało zobaczyć Cię i usłyszeć Twoje słowa: Szukałem was, teraz wy przybyliście do mnie. "Nie lękajcie się wyruszyć w nieznane. Idźcie odważnie, z wiarą i ufnością, wiedząc, że jestem z wami." To Twoje słowa. Swoim życiem dałeś nam przykład, a my będziemy iść dalej. Będziemy ronić łzy z nadzieją, ze ich nie zauważysz. Że usłyszysz tylko nasze oklaski, Janie Pawle II, Papieżu Pielgrzymie.
               
     
 
Strona główna Opinie W sieci Downloads Publikacje E-learning E-sklep O stronie