Zastanawiamy się często, na czym polega niezmienna atrakcyjność baśni, co w nich jest takiego, że wciąż intrygują dzieci. Nie bez znaczenia jest z pewnością pasjonująca treść, jednak to chyba nie wszystko. Psycholodzy uważają, że baśnie są dla dzieci pewnego rodzaju pomostem między światem fantazji a rzeczywistością. Przygotowują je do życia, oswajają z kłopotami, smutkami dnia codziennego, mówią o zmiennych kolejach losu, o starości i o śmierci. Dzieci rozumieją tylko tyle, ile mogą zobaczyć lub sobie wyobrazić. Stąd też wiele pojęć, którymi posługują się dorośli, to dla nich jedynie pusto brzmiące słowa. Znaczenie tych pojęć można im przybliżyć, posługując się konkretnymi przykładami z baśni. Przyjaźń, małżeństwo, narodziny, zło i dobro - wszystko to gości w świecie stworzonym prze baśniopisarzy. Nawet śmierć przedstawiona jest w nim bez zbędnych emocji, zwyczajnie. Na przykład, że Kopciuszek ze swym wymarzonym królewiczem żyli długo i szczęśliwie aż do śmierci. Baśnie, zatem wprowadzają dzieci w życie, podpowiadają im różne wyjścia z konkretnych sytuacji, jednak wybór pozostawiają małym czytelnikom. Jakiż, więc jest ten baśniowy bohater? Jest na ogół osobą dobrą i szlachetną. Dziecko w myślach chętnie się z nim utożsamia i pragnie go naśladować w życiu. Losy bohatera baśniowego uzmysławiają malcowi, że liczy się przede wszystkim uczciwość, cierpliwość i wytrwałość, nie tylko siła i bogactwo. Baśniowy bohater nigdy nie siedzi z założonymi rękami, lecz działa - zdobywa szklane góry, zabija smoki... Dobrze wie, że można osiągnąć każdy cel, choć nierzadko wypada posłużyć się niewinnym podstępem czy fortelem. Zazwyczaj wszystko mu się udaje, choć wcześniej musi pokonać wiele przeciwności. Cóż to jednak znaczy, gdy ma się przyjaciół, sojuszników w działaniu. Kiedyś im pomógł, więc teraz oni pomagają jemu. W baśniach dobro zawsze zwycięża zło. Im więcej przykrości spotyka bohatera, tym piękniejsza czeka go później nagroda. Dlatego uważam, że dziecko, które słucha baśni, nie będzie miało kłopotów z odróżnieniem dobra od zła, nawet wtedy, gdy bohaterowie nie są idealni, mają swoje słabostki i przywary. Jak w życiu. Baśnie, w przeciwieństwie do rymowanych bajek, nie podsuwają gotowych rozwiązań, nie narzucają morałów. Dzieci same wyciągają wnioski, wydają sądy. Otrzymują przy tym swoistą lekcję optymizmu i etyki. Myślę też, że poczucie bezpieczeństwa, które towarzyszy maluchom w świecie fantazji, pomaga im w rozładowaniu wielu napięć dnia codziennego i wewnętrznie uspokaja. Ktoś może zapytać: w jaki sposób baśnie uspokajają, skoro w każdej z nich jest tyle przemocy, gwałtowności, lęku i okrucieństwa? Odpowiem po prostu: wszystkie te ciemne strony życia w ostatecznym rozrachunku ustępują temu, co dobre, szlachetne i piękne. Psycholodzy uważają nawet, że dzieci lubią się bać. Strach i emocje traktują jak kolejną przeszkodę, którą chcą pokonać, podobnie jak ulubiony bohater, zawsze podejmujący wyzwanie i walczący z przeciwnościami losu. Baśnie towarzyszą dzieciom od wieków, bo potrzebuje ich dziecięca psychika. Dziś, niestety, mają wielu rywali: filmy w telewizji, kinie oraz na kasetach wideo, bogato ilustrowane książeczki przygodowe oraz komputery. Bardzo często sami dorośli uważają, że we współczesnym świecie, zdominowanym przez technikę, elektronikę i informatykę, szkoda czasu na czytanie baśni. Zastanawiam się jednak, czy zależy nam na wychowaniu człowieka bez fantazji. Wiele jest teraz porywających filmów i bohaterów pragnących zaskarbić sobie względy dzieci. Myślę jednak, że w dziecięcych serduszkach zawsze znajdzie się miejsce dla przybyszy ze świata baśni Andersena, braci Grimm i wielu innych. I niech tak zostanie. Literatura: - B. Bettelheim, Cudowne i pożyteczne. O wartościach i znaczeniach baśni, Warszawa 1996
- M. Tyszkowa, Baśń i jej recepcja przez dzieci w: Baśń i dziecko, red. H. Skrobiszewska, Warszawa 1978
|