Działa tylko w IE - sorry!    
     

Podanie o Piaście

mgr Danuta Bałaga
mgr Jolanta Brodko
mgr Małgorzata Woźniak



OSOBY: Piast, Rzepicha, Ziemowit, Ścibór, Włast, Mściwoj, Bogdaj, Popiel, Koryna, Kapłanka I, Kapłanka II, Skrzat Domowy, Skrzat Ubożę I, Skrzat Ubożę II, Podróżny I (Osoba I), Podróżny II (Osoba II).

SCENA I


Kapłanki stoją nad kotłem, z którego sączy się dym. Mówiąc tekst dorzucają "ziół" do kotła. Powoli z różnych stron schodzą się: Piast, Rzepicha, Koryna, Osoba I, Osoba II oraz skrzaty ale w postaci ludzi. Siadają przy kotle. 
 
Kapłanka I: Dziewczęta i chłopcy idą z wiosek na święto Łady. Dziewczęta w wiankach na głowach, chłopaki w siermięgach przebranych ziołami.
 
Kapłanka II: Dziś najdłuższy dzień, najkrótsza noc. Noc kupalna. Ledwo Chors, bóg Księżyca, zejdzie na ziemię, a tuż za nim Dadźbóg, pan Słońca, kroczy.
 
Kapłanka I: Kiedyś chodzili bogowie miedzy ludźmi. Ot, zdaje się - przechodzień, zwykły nieznajomy. Wprowadzisz go w dom, ugościsz albo spotkanego na drodze słowem przyjaznym pozdrowisz i nawet nie zgadniesz, że to gość niebieski. Gdy ludzie są poczciwi, życzą sobie dobra wzajemnie - co krok mogą otrzeć się o boga.
 
Kapłanka II: Ale teraz? Chyba tylko zobaczy go dziecko niewinnymi oczami.
 
Kapłanka I: Przybywajcie do świętego gaju Łady. Stoi w brzozach, w kalinach posąg bogini. Źródło obok płynie.
 
Kapłanka II: Palcie ogniska. Chłopcy skaczcie przez kupalny ogień. Śpiewajcie, tańczcie. Dziewczyny rzucają wianki na płynącą wodę. Strumyk wianki unosi za nimi płyną wróżby, życzenia...
Muzyka. Wszyscy zaczynają tańczyć wokół kotła. 

SCENA II


Chata Piasta. Rzepicha, Piast i Ziemowit siedzą przy stole. Jedzą zupę. 
 
Rzepicha: Jutro twoje postrzyżyny. Kończysz siedem lat-przejdziesz spod opieki matki pod władze ojca. Zaczniesz się uczyć rolę uprawiać, miód pszczołom podbierać, używać kołodziejskich narzędzi, dosiadać konia, nosić oręż. Odejdziesz, syneczku od mamy.
Wchodzi Ścibor 
 
Piast: Ścibor!
 
Ścibor: Pst!
 
Piast: Sam? Bez drużyny?
 
Ścibor: Sam
 
Piast: A kneź?
 
Ścibor: Na uczcie albo na łowach. A jeśli nie pije ani za zwierzyną nie ugania, to pewnie łupieży bezdomnych kmieci. Mam dość przeklętej służby. Rzuciłem dwór. Poszedłem do knezia wyuczyć się sztuki żołnierskiej. Bronić swej ziemi przed wrogiem, gdy zajdzie potrzeba. Ale kneziowi w głowie tylko uczty i zbrodnie. Mam na rozkaz okrutnika gubić własnych braci? Wole śmierć.
 
Piast: Co zamierzasz?
 
Ścibor: Zagubię się w tłumie w czasie nocy kupalnej, a potem umknę w las. Puszcza zbiega nie wyda.
 
Piast: Nie żal ci świata?
 
Ścibor: Znienawidziłem na kneziowym dworze świat. Żołnierz nie zbójca, żeby niewinnych mordować. Dopóki Popiel kneziem, nie wyjdę z puszczy. Ja po radę do was. Od całej drużyny z prośbą przychodzę: powiedzcie, co czynić. Co rzekniecie, wypełnimy. Znają wszyscy mądrość wasza i prawość. Sam kneź boi się was, choć nie macie dworu wielkiego ani zbrojnej drużyny.
Wbiegają Włast i Mściwoj 
 
Mściwoj: Z wiecu wracamy.
 
Włast: Burzliwy był wiec
 
Mściwoj: Wszyscy przeciw kneziowi. Ale nie ma kto poprowadzić. Boja się zemsty.
 
Włast: A kneź na nic nie pomny.
 
Mściwoj: Swawola, uczty, pijaństwa, lud w nędzy, prawo w poniewierce, obyczaj stary zaniedbany.
 
Włast: Coraz ciężej żyć na tej ziemi, która zawsze nawet obcym była krajem swobody.
Muzyka. Piast przynosi miód i kubki. Rozlewa napój gościom. Po chwili wchodzi Bogdal. 
 
Bogdal: Witajcie! Z dalekiej Arkony dniami i nocami idę do was na radę: Światowid gniewny. Kneź łamie prawo, które zaprzysiągł w Światowidowym chramie. Lękam się kary. Światowid rządzi ogniem niebieskim. Piorunami może na lud uderzyć, że nie sprzeciwia się złu Popielowemu.
 
Mściwoj: Rzeknijcie słowo, Piaście. Za wami stanie cały lud. Wiedza, że tam -gdzie wy, tam sprawiedliwość.
 
Włast: Od dawna kmiecie burzą się w chatach. Wszyscy czekają na słowo.
 
Piast: Co więc uchwalił?
 
Mściwoj: Co rozkażecie, wypełni.
Głośna muzyka. Słychać krzyki Popiela zza sceny. Wszyscy przerażeni. Ścibor wybiega i wraca po chwili. 
 
Ścibor: Kneź! Kapłan: W porę! Pomóżże nam w tej godzinie, wielki Światowidzie!
 
Piast: Prosimy do chaty, wasza miłość.
Kneź wchodzi 
 
Popiel: Zapędziłem się za jeleniem. Drużyna została w lesie. Konia zgoniłem na śmierć, a jeleń, szelma, uciekł. Konia najlepszego ze stajni! I dzban miodu, chamy, bo w gardle zaschło mi od pędu!
Piast podaje czarkę, nalewa z dzbana miód. 
Upij wprzódy. Może zatruty!
 
Piast: W mojej chacie, kneziu, gość bezpieczny.
 
Włast: Szeptem 
Tylko na zamku lepiej nie pić miodu, zanim nie spróbuje gospodarz.
 
Popiel: Co tam mruczysz?
Pije miód 
Dobry! Za wielki widzę u was dostatki. Słodszego nie znajdziesz w moich piwnicach.
Jutro przyjdą pachołki z grodu, dasz im beczkę miodu - gościniec dla knezia.
 
Bogdal: Stary obyczaj nakazuje niczego nie odmawiać gościowi.
Ciszej 
Choćby to był kneź!
 
Popiel: Na honor - sam Bogdal z Arkony! Cóż u licha przygnało was, kapłanie, z tak dalekich stron?
 
Bogdal: Wola Światowida.
 
Popiel: Prawda, że ty z bogami żyjesz za pan brat, jak ja z zamkową drużyną. Aa - i Ścibor! Dobrane grono! Kapłan, żołnierz i wsiowe chłopy. Knezia tylko brakło!
 
Mściwoj: Jest i kneź.
 
Popiel: A o czymże to radzicie w noc kupalna, zamiast swawolić w lasach? Ciekawym!
 
Mściwoj: Z naszych rąk otrzymaliście władzę, nasze ręce mogą ją wam odebrać.
 
Ścibor: Niejeden z nas ma przy boku miecz.
 
Popiel: Milczeć, psie syny! Nie boję się waszych gróźb! Szczekacie, jak was złość opęta, zdolni w gniewie leźć choćby wilkowi w paszczę, ale gdy chwila minie, stajecie się potulni jak barany.
 
Bogdal: Lud nasz spokojny, skory do zgody, żąda tylko strzeżenia praw. Jak nie uczynicie tego z dobrej woli - my gotowi siłą.
 
Piast: My na wszystko gotowi!
 
Popiel: Ciszej, gady! Pokorniej, psy, gdy mówicie z panem waszym. Skaczecie mi do oczu, bom tu sam, a wy w gromadzie. Będą mnie sztuki rządzenia uczyli! To wolno - tego nie wolno! Precz mi z chaty, bo łby porozwalam! Precz, mówię!
Kneź wychodzi, słychać tętent 
 
Piast: Zapalić wici! Ruszamy na kneziowy gród!
Muzyka. Wszyscy wychodzą. Rzepicha sprząta wszystko ze stołów i wychodzi.
Zostaje Ziemowit. Po chwili wchodzi Koryna.
 
 
Koryna: Gdzie mama, synku?
 
Ziemowit: Kołacza do pieca kładzie. Zajęta
Siada koło Koryny 
Opowiedzcie coś, nianiu.
 
Koryna: Późno! Mam spać kazała!
 
Ziemowit: Tylko coś opowiedzcie! Coś o skrzatach!
 
Koryna: Zwą je także ubożęta.
Zamieszkują w izbie kąty
U poczciwych gospodarzy.
Cicho siedzą przez dzień cały
Pod ławami czy w komorze.
W nocy izbę uprzątają,
Zakołyszą dziecko małe,
Rączki kładą mu na oczy,
Jak przez okno miesiąc świeci.
Za to wdzięczna gospodyni
Miód na ławie im zostawi,
Mleko w garnku, masła grudkę.
 
Domowy: Wyprostuję kości! Och! Zasiedziałem się!
 
Ziemowit: Ktoś ty?
 
Domowy: Domowy! Gospodarstwa pilnuje! Dziecko trzeba czasem zabawić do ognia przyrzucić.
Podłoga nie zamieciona. Zanim wejdzie gospodyni - jeden po świeży tatarak, a drugi po miotłę! Uwijać się! Szybko do roboty! Spójrzcie na ławy. Czy gospodyni nie zostawiła dla was czegoś do polizania.
Muzyka. Skrzaty sprzątają mieszkanie 
 
Ubożę I: Miód jest!
 
Ubożę II: Mleko w miseczce!
 
Ubożę I: Masło świeżutkie!
 
Domowy: Podjedzcie sobie - i do zabawy! Dziś noc Kupały...
Ubożęta liznęły po trochę przysmaków. 
 
Ubożę I: Daj nam ręce!
 
Ubożę II: Nie bójże się!
 
Ubożę I: Potańczmy!
Muzyka. Skrzaty "porywają" Ziemowita i wszyscy wychodzą. Po chwili wchodzi Piast. Coś tam naprawia i wchodzi Rzepicha. 
 
Rzepicha: Słoneczko pięknie wstało. Chłopiec w nowe szatki przyodziany czeka w komorze na postrzyżyny.
 
Piast: Wszystek lud pociągnął na zamek.
 
Rzepicha: Do knezia? O posłuchanie prosić?
 
Piast: Nie ma już knezia.
 
Rzepicha: Żywo miłosierna! Zamordowali?
 
Piast: Uszedł. Jak zobaczył tłumy na zamek ciągnące, skoczył na koń i ruszył w świat. Wiedział, że całego ludu nie zmoże. Wolał głowę unieść na karku niż bronić władzy.
 
Rzepicha: A żona, dzieci?
 
Piast: Tym nikt krzywdy nie zrobi.
 
Rzepicha: Obył się bez wojny!
 
Piast: Szczęśliwie!
 
Rzepicha: Postrzyżyny synka - w swobodzie, w weselu. - Dobry to znak dla niego.
 
Piast: Obyczaj stary każe, aby włoski dziecka nie ojciec podcinał, lecz obcy. A tu wszyscy zajęci nowym porządkiem. Nikt pewno nie zajdzie do naszej chaty. Jakże odbyć postrzyżyny?
 
Rzepicha: Bieda!
 
Piast: Zaszedłbym do którego z sąsiadów. Jedni nie wrócili z grodu, drudzy z Kupały. Prosić nie ma kogo.
Stają w progu dwaj Podróżni. Twarze skupione, pełne powagi. 
 
Podróżny I: Prosimy o gościnę
 
Podróżny II: Jesteśmy strudzeni.
 
Piast: Z serca proszę! Chyba sam Radost zesłał was do mnie. Siadajcie, mili goście!
 
Podróżny I: Od chaty do chaty idziemy. Wszystkie jak wymarłe.
 
Podróżny II: Nigdzie żywej duszy.
 
Piast: Dziś u nas inny dzień niż zawsze. Kneziowi odebraliśmy prawo rządzenia. Wszyscy zebrali się w grodzie.
 
Podróżny I: Jakże to - bez knezia zostaniecie?
 
Piast: Obierze się innego, co będzie prawo szanował. Dziś święto w mojej chacie - postrzyżyny jedynaka. Uczyńcie mi tę łaskę i według starego obyczaju dokonajcie obrzędu postrzyżyn.
 
Podróżny I: Chętnie.
 
Rzepicha: Biorąc za rączkę syna  Chodź synku! Siedem lat dzisiejszego dnia skończyłeś. Minęło twoje dzieciństwo. Pożegnaj je. Podziękuj swojej niani za to, że trudziła się nad twoim niemowlęctwem. W ręce ojca Cię oddaję. On od dnia dzisiejszego będzie ciebie uczył pracy.
 
Piast: Ojców duchy, dobre bogi, Zejdźcie do piastowskiej chaty!
Prosimy was w niskie progi,
Składamy święte obiaty - Białe bogi!
 
Koryna: A złe duchy, czarne bogi, Pędzę gałązką jemioły-Precz od dziecka! Precz z tej chaty! Czarodziejskie kładę ziele Na tym progu, niskim progu. Nie przestąpi go zła siła.
 
Piast: A teraz wy, dobrzy gości, weźcie nożyce i raczcie przystrzyc włosy memu synowi na znak, że wyrósł z dziecinnego wieku.
Podróżny I przycina włosy chłopcu. 
 
Rzepicha: I jak obyczaj stary każe, imię mu nadajcie według swej woli.
 
Podróżny II: Macza palce w kubeczku, który podaje Koryna kropi głowę chłopca i mówi  Daję Ci imię Ziemowit
 
Koryna: Podchodzi z wiankiem  Włóż wianek upleciony z ziół najświętszych, z ziół zaklętych, co na zawsze Cię obronią od wszystkiego złego, synku. Na twe włoski przystrzyżone kładzie wianek - stara niania.
Wchodzi kapłan, kmiecie, żołnierz 
 
Bogdal: Spieszymy do was, Piaście, gromadą
 
Mściwoj: Złożyć pokłon.
 
Włast: Od całego ludu.
 
Ścibor: Od wojennej drużyny
 
Piast: Nie kłaniajcie mi się, goście mili! Jam prosty kmieć! Postrzyżyny dziś u mnie w chacie Skromna moja gościna - ale jestem wam szczerze rad.
 
Bogdal: Z woli bogów i z woli ludu zostaliście kneziem obrani po wygnanym Popielu - Piaście.
 
Piast: Ciężka to rzecz władza! Gorzka to rzecz!
 
Bogdal: Oto kołpak kneziowy. Błogosławię go i w ręce wasze pracowite, uczciwe, mocne - oddaję.
 
Włast: Rządź nami mądrze jak swoją pasieką.
 
Piast: Niemiła to troska rządzić ludem.
 
Bogdal: Wola wszystkich jednozgodna!
 
Piast: Nie dbam o tytuł ani o władzę. Dzięki za jedność w narodzie!
Oto radość moja, żeście postanowili razem. Mściwoj: Na zamek pospieszajmy. Nowego knezia w złoconych komnatach osadzić - stamtąd niech rządzi nami.
 
Piast: Nie włożę kneziowego kołpaka, nie zajmę grodu, gdzie krew braterska i nieprawość zohydziła mury. Twierdzę z zamczyska uczynię obronną. Jam kmieć, nie zamienię chaty za pałac. Zostanę z wami, aby społeczność naszą budować razem.

Spektakl zajął II miejsce w Gminnym Przeglądzie Małych Form Teatralnych w Stradlicach.

MUZYKA:
W sztuce wykorzystano muzykę z filmu pt. "Ogniem i mieczem"
 
BIBLIOGRAFIA:
E. Starczewska - "Kuligiem w nowy rok"
I. Domańska - "Małe formy teatralne" - Życie Szkoły 2002/02