Kim był Ksiądz Marcin Popiel? Oto kilka faktów jego życiorysu. Urodził się w Kurozwękach (pow. staszowski) w zamożnej rodzinie ziemskiej. Początkową edukację otrzymał w domu, dalsze wykształcenie w zakresie wyższych klas gimnazjalnych zakończone maturą kontynuował w Krakowie. Potem obrał studia praktyczne, obejmowały one rolnictwo i leśnictwo, najpierw w Nancy (we Francji) i dalej w Wiedniu. Odbywał też służbę wojskową w wojsku polskim. Po jej ukończeniu przez parę lat pracował zgodnie ze swoim wykształceniem w majątkach rodzinnych. Decyzję o wstąpieniu do seminarium duchownego w Sandomierzu podjął dopiero w 1937 r. czas okupacji spowodował przerwę w studiach w seminarium, przez co święcenia kapłańskie Marcin Popiel otrzymał w 1945r. W 1946r. został skierowany do parafii w Szewnie, w której pozostał do końca swoich dni, oddając swoje życie na służbę tej parafii. Różne aspekty szkolnej wycieczki rowerowej Zapytałam swoich uczniów na lekcji wychowania fizycznego, czy chcieliby pojechać na wycieczkę rowerową. Liczba chętnych doszła do 30. Trzeba więc było poprosić kogoś z grona nauczycielskiego do pomocy. Swój udział zadeklarowała nasza katechetka, będąca sprawną rowerzystką. Uzgodniliśmy wspólnie plan projektowanego rajdu. Szło nam tutaj nie tylko o sportową stronę imprezy, ale również o to, by młodzież poznała lepiej mikroregion, w którym żyje, jego krajobraz na który na co dzień nie zwraca się na ogół uwagi oraz na ważniejsze obiekty na naszym terenie. Ponadto ustaliłyśmy, że centralną postacią, wokół której koncentruje się program wycieczki będzie ksiądz Marcin Popiel. Jest to postać szeroko znana w okolicy. Znali go i pamiętają nie tylko dziadkowie naszych uczniów, ale także rodzice. Pamięć o nim jest świeża i żywa. Nasza wycieczka była dwuetapowa ale bez noclegu. Rano wyjazd i powrót tego samego dnia. Trasa przejazdu ok. 37 km. Pierwszą część wycieczki zorganizowałyśmy na wiosnę. Młodzież zgromadziła się na boisku roześmiana, bo wycieczka przyjemniejsza niż siedzenie w klasie. Sprzed szkoły w Sadowiu ruszyliśmy do Gromadzic (4km). Przecieliśmy ruchliwą szosę Opatów-Ostrowiec Świętokrzyski i zjechaliśmy na boczną drogę, zaraz roztoczył się z niej rozległy widok: pod nami była dolina Szewnianki. Wiosenna zieleń w słońcu przepysznie wyglądała. Droga opadała w dół pod kątem 60. Należało bardzo uważać, by zachować bezpieczeństwo zjazdu. Urządziliśmy mały konkurs, kto w najlepszym stylu pokona ten odcinek. Nagrodą dla zwycięzców były oklaski. Wgłębi tej doliny leży wieś Gromadzice. Jej historię opowiada nam ksiądz proboszcz, którego powiadomiliśmy telefonicznie o naszym przyjeździe. Pokrótce jest ona następująca: w 1946 r. przyjechał tu młody ksiądz Marcin Popiel. W środowisku tym już w 1939 r. zaczęły kiełkować hasła komunistyczne, a w ślad za tym propaganda ateizmu. Żeby się jej przeciwstawić ksiądz Marcin Popiel chciał wokół siebie skupić ludzi, by ich chronić od porzucenia wiary. Postanowił zorganizować miejsce, gdzie mógłby się spotykać z wiernymi by nie odchodzili od wiary. Najpierw był to spichlerz podworski, który udało się przystosować do nowych celów. Ale ówczesne władze powiadomione przez swoich zwolenników zabroniły, by stał się on miejscem zebrań wierzących i odprawiania nabożeństw. Żeby położyć kres wpływowi księdza na mieszkańców, spichlerz rozebrano. Ksiądz Popiel niezrażony tym, działał dalej, zyskał bowiem gorliwych zwolenników. Razem z nimi wewnątrz starej szkoły wykopano fundamenty i wzniesiono mury w tajemnicy przed władzami. Wreszcie po prawie 30 latach w 1975 r. kaplica była gotowa i została poświęcona. Był to wieki tryumf księdza Popiela i jego wiernych, których zapalił do wspólnej sprawy. Następnym punktem naszej wędrówki jest wieś Mirkowice położona z kolei na wzniesieniu, pedałujemy więc 3,5 km pod górę. Dzieci są troszkę zmęczone, ale już można odpocząć. Przed nami nowa kaplica z 1982 r. pobudowana dzięki wielkiemu zaangażowaniu miejscowej ludności. Parafia jest bardzo mała, należą do niej tylko dwie wsie, toteż ten obiekt sakralny jest niewielki, ma formę prostokąta, zbliżonego do kwadratu(19x16m). Wnętrze jest wyposażone w dzieła sztuki stolarskiej, miejscowego mistrza: jest to duży krzyż nad ołtarzem, ambonka i boazeria. Ten wystrój wnętrza w drzewie, tworzy przytulny nastrój. Najważniejszym punktem naszej wycieczki jest Szewna. Dzieli nas od niej 4km, tym razem przeważnie z góry. Najstarsze zapisy historyczne odnoszące się do tej wsi pochodzą z drugiej połowy XIV w. Należała ona wówczas do biskupstwa krakowskiego. Od XIV w. jest tu także parafia. Kościół w obecnym kształcie został zbudowany w latach 1775-77 w miejscu już murowanej świątyni, którą wzniesiono w 1652, ale już po 3 latach podzieliła ona los innych budowli na tym terenie, gdyż została zrabowana i zniszczona przez Szwedów. Obecny kościół zaprojektował ks. Józef Kraśnicki, który był równocześnie architektem. Kościół ma trzy nawy, ciekawym rozwiązaniem jest prezbiterium znajdujące się na podwyższeniu, w którego wnętrzu znajduje się kaplica grobu Pańskiego. Osobliwością są kolumny i gzymsy namalowane na ścianach, imitujące prawdziwe kolumny, co optycznie rozszerza wnętrze. Przed wejściem do kościoła znajduje się piękna żelazna brama w stylu neogotyckim. Był to eksponat wykonany w ówczesnej Hucie w Ostrowcu przedstawiający kiosk i wystawiony w 1906 r. na targach w Niżnym Nowogrodzie (gorki 1932-91), ofiarowany potem jako brama kościołowi w Szewnie. W 1946 r. do Szewnej przybył ksiądz Marcin Popiel i stał się od razu organizatorem życia w parafii, która wkrótce promieniała także na całą okolicę. W czasach PRLu trzeba było umiejętnie postępować, by życie religijne można było rozwijać a równocześnie chronić młodzież przed niszczącym duchowo wpływem ideologii komunistycznej. Jednoczył ludzi wokół siebie. Najskromniejszymi środkami stworzył dom rekolekcyjny przez zaadoptowanie budynków gospodarczych. Miejscem spotkań, konferencji i zabaw stała się przystosowana do tych celów stodoła. Ksiądz Marcin Popiel kochał ludzi, rozumiał ich potrzeby nie tylko religijne, ale także te, dotyczące życia codziennego.W okresie kryzysu lat 80-tych organizował pomoc z zagranicy dzięki swoim kontaktom osobistym z ludźmi spoza żelaznej kurtyny. W ten sposób stworzył dla całej okolicy aptekę, do której płynęły lekarstwa z zagranicy wówczas praktycznie niedostępne na rynku. Zapraszał sławnego bioenergoterapeutę, który wielu osobom poprawiał zdrowie. Sam był człowiekiem ewangelicznej prostoty i ubóstwa. Pokazuje to jego mieszkanie złożone z jednego pokoju wyposażonego w żelazne łóżko, biurko i regały na książki. Pokoik ten zachowany został w niezmienionym stanie jako izba pamięci. Na ścianie kościoła umieszczono tablicę jemu poświęconą z napisem:
STAŁEŚ SIĘ WSZYSTKIM DLA WSZYSTKICH (I.KOR: 9,22) D.O.M. KSIĄDZ INFUŁAT MARCIN POPIEL (1904 - 1991) CICHY SŁUGA EUCHARYSTII / POKORNY CZCICIEL MARYI / KAPŁAN ODDANY CAŁYM SERCEM BOGU I LUDZIOM. / SWOJEMU NIEZAPOMNIANEMU DUSZPASTERZOWI W LATACH 1946 - 1991 / PARAFIA SZEWNA. Udajemy się jeszcze na cmentarz. Należy on do starych, powstał w 1798r., gdy Austriacy zabronili pochówków na cmentarzu przykościelnym. W jego obrębie na kaplicy pogrzebowej widnieje napis: "Bóg widzi, czas ucieka, śmierć goni, wieczność czeka". Grób księdza Marcina Popiela łatwo znaleźć, gdyż znajduje się na nim figura Matki Boskiej, zwanej Szewieńską. Tę figurę z piaskowca ksiądz Marcin Popiel kazał ustawić na polu za plebanią, gdyż uważał to miejsce za środek parafii. Z tego miejsca miała czuwać i opiekować się całym ludem jej powierzonym. Tę intencję podkreśla napis na cokole: "Maryjo tylko w tobie jest moja nadzieja". Taka była dewiza życia tego księdza, dlatego przeniesiono mu ją na grób, który jest licznie odwiedzany i zawsze ukwiecony. Dzieci też stoją chwilę zamyślone a potem odmawiamy razem "Pod Twoją Obronę". Po tych chwilach skupienia czas się odprężyć i zjeść pieczone kiełbaski przy ognisku. Jest na to przygotowane miejsce. Potem śpiewamy i poruszamy się w rytm piosenki. Będący naszym przewodnikiem ksiądz wikary wspomniał jeszcze o zorganizowaniu na samym początku działalności księdza Popiela przedszkola w Szewnie dla 50 dzieci. Rzuca to światło, jak wszechstronnie i ofiarnie traktował swoją pracę ten duszpasterz. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że Szewna należała do nielicznych wsi, które w XIXw. miały szkołę początkową. Następnym miejscem zatrzymania są Jędrzejowice, oddalone 4 km. Na naszej trasie na krótkim odcinku (50 m) prowadzimy rowery z powodu nasilonego ruchu na szosie Ostrowiec-Kielce, którą musimy przeciąć. Skromna kaplica pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego, którą tu zbudowano w 1980 r. jest także śladem działania księdza Popiela. W 1961 r. projektował on zorganizować tu punkt katechetyczny w wynajętym lokalu. Władze gminne utrudniały tę akcję na wszelkie możliwe sposoby. Tylko uparte dążenia do celu i umiejętna walka z ówczesną władzą oraz samozaparcie katechetki p. Jurko z Warszawy pozwoliły jej utrzymać się na posterunku i nie przerwać katechizacji. Przewodniczący Rady Gromadzkiej wysługujący się ówczesnej władzy nękał ich wszelkimi sposobami nawet swoją sześcioletnią córeczkę wciągnął do akcji szpiegowania nieugiętej katechetki. Dom w którym ona mieszkała i uczyła religii przeznaczono do rozbiórki, by uniemożliwić prowadzenie katechizacji. Każda próba remontu tego mieszkania wywoływała ostre sprzeciwy i pogróżki władzy ludowej. Ksiądz Popiel dyplomatycznie potrafił czasem ratować sytuację przez władze wojewódzkie. W ciemnej komorze tego mieszkania, której drzwi zasłonięto szafą odprawiana była także msza św. Dla ludzi słabych i starszych. Najpierw co kwartał a potem częściej. Gdy wrogie nastawienie wobec Kościoła zelżało przebudowano tę izbę-kapliczkę. Ponieważ jej istnienie dobrze służyło mieszkańcom w 1980r. przebudowano ją i powiększono. Następnym etapem jest Chmielów. Mamy do przejechania 6km. Celem naszym jest odwiedzenie tam kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej. Wieś ta należała do parafii Szewna, ale już w1946r. ksiądz Popiel dla ułatwienia wiernym zainicjował odprawianie mszy św. na szerokim korytarzu tamtejszej szkoły. Oczywiście, wydział oświaty zabronił tego, gdy ta sprawa się ujawniła. Jednak już w 1948r. staraniem księdza Popiela kupiono stary dom i przerobiono na kaplicę, który w 1960r. objeli Księża Sercanie, ponieważ księża parafii szewieńskiej nie mogli obsłużyć wszystkich kaplic, które wówczas powstały. Ówczesne władze dążyły do tego, by kaplica przestała spełniać swoje funkcje, chcieli ją więc zaplombować. Żeby do tego nie dopuścić, wierni na zmianę dzień i noc modlili się w kaplicy. Dzisiejszy kościół stał się parafialnym wskutek podziału parafii Szewna. Zbudowano go po pożarze wcześniejszej kaplicy. Odwiedzamy jeszcze kaplicę w Jędrzejowie oddalonym o 9km. Kaplica, którą tam wybudowano równocześnie z domem rekolekcyjnym w 1979r. kontynuowała tradycję własnego ośrodka religijnego, zapoczątkowanego w 1964 przez stworzenie punktu katechetycznego. Ostatnia z odwiedzanych przez nas kaplic, które tworzył ksiądz Popiel, znajduje się w Miłkowie, przy szosie Ostrowiec-Opatów. Powstała ona 1956, niemal błyskawicznie zaraz po odwilży październikowej. Była czynna już 13listopada tego roku. Po wybudowaniu nowego kościoła w Miłkowie w1991r., który stał się ośrodkiem nowej parafii, wydzielonej z parafii szewieńskiej na miesiąc przed śmiercią Księdza Popiela. Dawna kaplica, która poprzedziła i przygotowała utworzenie nowej parafii została sprzedana jako już bezużyteczny budynek prywatnemu właścicielowi. Jej historyczna rola, skłoniła nas do obejrzenia z wierzchu jako pamiątki przeszłości. Zadajemy pytania dzieciom, dlaczego Ksiądz Marcin Popiel tak konsekwentnie dążył do rozdrobnienia swojej parafii? Wspólnie ustalamy, że celem takiego postępowania było zapewnienie dzieciom nauki religii, która została wyrzucona ze szkoły. Chodziło o to, by mogły poznawać zasady religii w pobliżu swoich miejsc zamieszkania. Zbliżenia domów modlitwy do wiernych okazało się również bardzo ważne dla dorosłych. Dlatego te punkty wyznaczone przez Proboszcza Szewny zostały zaakceptowane, gdyż wychodził tam niezapomniany duszpastesz naprzeciw potrzebom swoim panom, budując kaplice, które ułatwiały im udział we mszy świętej oraz innych nabożeństwach. Może dzięki tej wycieczce dzieci zapamiętają tego Księdza, który był "wszystkim dla wszystkich". Pora powracać do domu. Niestety, droga jest uciążliwa, gdyż posuwamy się wzdłuż ruchliwej szosy z Ostrowca do Opatowa. Jest to jednak sprawdzian umiejętności poruszania się w warunkach ruchu ulicznego. Nasza wycieczka miała połączyć doświadczenia sportowe młodzieży z poznaniem wielkiej postaci Księdza Marcina Popiela. Szczególny nacisk położony został na jego działania by zapewnić dzieciom i młodzieży naukę religii, której nie można było odbywać w szkole w czasach PRL-u. Mam nadzieje, że odwiedzenie miejsc związanych z pracą duszpasterską i życiem Księdza Popiela pozwoli uczestnikom wycieczki zachować go w pamięci. |