IIdentyfikacja problemuUczennica mieszkała z matką i jej konkubentem. Przychodziła do szkoły często z nieodrobioną pracą domową, bez drugiego śniadania, często w brudnym ubraniu. Zauważyłam, iż ma problemy z koncentracją na zajęciach. Zaczęłam podejrzewać, że być może przyczyna takiej sytuacji tkwi w środowisku rodzinnym. Postanowiłam odwiedzić uczennicę w domu. To, co tam zastałam, przeszło moje oczekiwania. Matka i jej konkubent byli pijani, w domu było brudno. Kiedy zobaczyłam lodówkę obwiązaną sznurkiem z kłódką, przeżyłam szok. Szybko zorientowałam się, dlaczego dziewczynka tak się zachowuje. Próbowałam rozmawiać z matką, ale wiedziałam, że to nie przyniesie oczekiwanych efektów. Wzywałam matkę do szkoły kilkakrotnie, lecz nie przychodziła. Ponownie złożyłam wizytę w domu. Tym razem matka była trzeźwa. Udało mi się z nią porozmawiać. W trakcie rozmowy próbowałam postraszyć ją, że jeżeli będzie tak postępować, zwrócę się do odpowiednich instytucji i może stracić prawa rodzicielskie. Po tej rozmowie zauważyłam, że uczennica przychodziła do szkoły czysta, z drugim śniadaniem, odrobioną pracą domową. Nie trwało to jednak długo. Sytuacja zaczęła się powtarzać. IIGeneza i dynamika zjawiskaWiedziałam, że sytuacja domowa dziewczynki się pogorszyła. Coraz częściej była smutna, zamknięta w sobie. Traciła kontakt z rówieśnikami. Rozmowy z matką nie przynosiły pozytywnych rezultatów. Wręcz odwrotnie, awantury i pijaństwo w domu stały się codziennością. Niejednokrotnie interweniowali policjanci. IIIOczekiwane efektyOczekuję, że: - w swoich działaniach otrzymam wsparcie pracowników GOPS-u, policji;
- matka zmieni swoje postępowanie;
- uda mi się nawiązać kontakt z ojcem dziecka;
- dziecko odzyska sympatię w klasie, będzie zadbane.
IVPlan działania- Nawiązanie współpracy z pracownikami GOPS-u, policją i TPD.
- Skontaktowanie się z ojcem dziecka.
- Stworzenie warunków, w których dziecko czułoby się bezpiecznie.
- Rozmowy z uczniami w klasie, mające na celu uświadomienie im przyczyn zachowania koleżanki.
V Propozycje rozwiązania - osiągnięte efekty działania Po rozmowach z matką sytuacja nie uległa poprawie. Zosia nadal była zaniedbana. Warunki jej życia ulegały pogorszeniu, zwłaszcza zimą, bo skazana była na przebywanie w pomieszczeniu nie ogrzewanym. Dzięki temu, że od wielu lat współpracuję z Towarzystwem Przyjaciół Dzieci, dziewczynka miała możliwość w okresie ferii zimowych skorzystać z zorganizowanego przez TPD dwutygodniowego wypoczynku. Po feriach wróciła do szkoły zadowolona, zachowywała się zupełnie inaczej. Radość nie trwała jednak zbyt długo. Pobyt w domu sprawiał, że z dnia na dzień stawała się coraz smutniejsza. Postanowiłam zwrócić się do pracowników GOPS-u z prośbą o pomoc w odszukaniu ojca, o którym było wiadomo, że przebywa na Śląsku. Sądziłam, iż nie wie, w jakiej sytuacji znajduje się dziecko i kiedy się o tym dowie zechce się nim zająć. Udało się z nim nawiązać kontakt. Zgodził się na opiekę i powrót, ale pod warunkiem, iż otrzyma mieszkanie i będzie miał zapewnioną pracę. Wtedy Wójt Gminy zobowiązał się, że dołoży wszelkich starań, aby dziecko zamieszkało z ojcem. Gdy Zosia dowiedziała się o tym, nie mogła się doczekać, kiedy wreszcie warunki jej życia ulegną poprawie. Zanim to nastąpiło, upłynęło trochę czasu. W zachowaniu jej dostrzegłam pozytywne zmiany. Pomimo, że w domu nadal panowała zła atmosfera, Zosia przychodziła do szkoły radosna, nie unikała koleżanek i kolegów, wręcz odwrotnie, próbowała z nimi nawiązywać kontakt. Dzieci też zmieniły swój stosunek do niej. Wcześniej rozmawiałam z nimi, próbowałam tłumaczyć, w jakiej sytuacji znajduje się ich koleżanka. W końcu udało się zaadaptować na mieszkanie pomieszczenie przydzielone przez Wójta. Przy wsparciu pracowników GOPS-u zorganizowałam zbiórkę używanych mebli i sprzętu gospodarstwa domowego. Zanim ojciec przyjechał, mieszkanie było już urządzone. Matce chyba to odpowiadało, bo nadal zupełnie nie interesowała się swoim dzieckiem i nie stawiała oporów, że zamieszka ono z ojcem. Kiedy, po przyjeździe ojca, odwiedziłam Zosię w domu, była tak szczęśliwa, że nie potrafiła wyrazić swej radości. Czułam, że jest mi wdzięczna, iż w końcu ma kącik do odrabiania lekcji, spokój, normalny dom, do którego chętnie wraca. Pobyt w domu matki pozostawił trwały ślad w jej psychice, bo kiedy kilka miesięcy później matka zmarła, odniosłam wrażenie, że ta śmierć zupełnie Zosi nie dotknęła. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że mój pomysł okazał się trafny. Ciągle obserwowałam jej zachowanie na zajęciach i moja radość była ogromna, że udało mi się stworzyć dziecku normalne warunki życia, normalny dom, do którego teraz chętnie zapraszała koleżanki z klasy. W dalszym ciągu otaczałam ją szczególną opieką. Zorganizowałam wśród rodziców zbiórkę odzieży dla Zosi. Efekty oddziaływań wobec uczennicy okazały się skuteczne i przyniosły oczekiwane rezultaty. Doprowadziłam do tego, chociaż czasami wydawało mi się to niemożliwe, że Zosia normalnie zaczęła funkcjonować w środowisku klasowym i szkolnym. |