Działa tylko w IE - sorry!    
     

Pedagogiczne aspekty ochrony praw dziecka

mgr Elżbieta Picur


Rozwój różnorodnych płaszczyzn praw dziecka działalności opiekuńczej związany z ochroną praw dziecka zainicjowany został progresywnymi ideami demokratyzacji oświaty przełomu XVIII i XIX w. propagującymi konieczność przygotowania młodych pokoleń do życia i pracy w zmieniających się strukturach społecznych. Walka o szkołę powszechną, która coraz bardziej koncentrowała swą działalność na autentycznych potrzebach rozwojowych dziecka, korespondowała z ideami równouprawnienia młodego pokolenia w zakresie opieki i ochrony przed różnymi formami dyskryminacji.

Prekursorem w dziejach tworzenia instytucji opiekuńczych opartych na pedagogicznych przesłankach był J. H. Pestalozzi, który opiekę nad dziećmi opuszczonymi i osieroconymi oparł na wielostronnym wychowaniu i przygotowaniu do życia społecznego. Dziecko w ujęciu J. H. Pestalozziego nie jest tylko "przedmiotem" wychowania, ale przede wszystkim "podmiotem": "osobowość dziecka jest ośrodkiem samodzielnego, duchowego rozwoju". [1] W tym świetle rola wychowawcy w procesie wychowania przybiera charakter stymulacyjny uwzględniający wszystkie sfery osobowości dziecka (serce, umysł, ciało).

J. H. Pestalozzi podkreśla indywidualny charakter wychowania i wskazuje na ogromną, wewnętrzną siłę dziecka, która płynie właśnie z owego indywidualizmu. Stąd też "wychowanie uwzględniać musi to, co dzieci już w zarodku posiadają zatem powinno być indywidualne, stosować się do zdolności każdej poszczególnej natury". [2] Pestalozzi twierdził, że celem w życiu każdego dziecka jest uzyskanie samodzielności. "Dziecko to nie roślina, której przeznaczeniem jest na zawsze tkwić w korzeniu i która nie może być poza nim. Przeznaczeniem dziecka jest stać się samodzielnym i niezależnym od tych środków, które były zastosowane dla rozwoju jego sił". [3] Stopniowe przezwyciężanie przez wychowanków stanu niezdolności do samodzielnego zaspokajania i regulowania określonych potrzeb, prowadzi ich do uniezależnienia się od opieki wychowawcy. Wzorzec "domu dziecka" stworzony przez Pestolozziego stał się inspiracją poszukiwań postępowych form organizacji procesu opiekuńczo wychowawczego w różnych krajach.

Szczególne innowacje na gruncie ochrony praw dziecka wniosła Ellen Key, która w swej książce. "Stulecie dziecka" (w 1900 r.) z wielką pasją propagowała podjęcie zadań w zakresie opieki nad matka i dzieckiem, a przede wszystkim taką reformę szkolnictwa i wychowania, która stałaby się skutecznym narzędziem poprawy dotychczasowego położenia i warunków życia dzieci. Jej koncepcja "Nowego Wychowania" uwzględniająca odrębną naturę każdego dziecka oraz rozbudowanie zainteresowań potrzebami dorastających pokoleń i wskazanie konieczności ustawowego określenia praw dzieci zyskała wielu zwolenników, stając się inspiracja form w obrębie systemów edukacyjnych i wykładnią organizacji międzynarodowej ochrony dziecka.

Na gruncie "Nowego Wychowania" powstała również myśl i działalność Celestyna Freineta, twórcy Nowoczesnej Szkoły Francuskiej. Jego credo pedagogiczne wypływa z istniejących sprzeczności między teorią i praktyką edukacyjną I połowy XX wieku. Już wówczas dostrzegł on problemy ważkie dla edukacji międzynarodowej, tj. budowanie szkoły równych szans dla wszystkich dzieci, szkołę demokracji, szkołę współdziałania uczniów z nauczycielami.

C. Freinet w swym programie wychowania uwzględnia rozwój, potrzeby i naturalny sposób bycia dziecka. Zauważył, że dzieci traktowane są jak własność prywatna rodziców. Dzieci powinny mieć, tak jak dorośli, prawo decydowania o sprawach, które ich dotyczą.

Problem stanowienia wartości praw dziecka jest istotnym problemem demokratyzacji wychowania i liberalizacji stosunku do dzieci. C. Freinet położył nacisk na obserwacje, poznanie środowiska, indywidualizację, zamiłowania, uzdolnienia, swobodną działalność dziecka. Odrzucił biologizm i skrajny funkcjonalizm.

R. Linares stwierdził, że: "Pedagogika Freineta nie jest ani systemem zamkniętym ani też sztywną metodą. Jest to podstawowa metoda wyrażająca się szacunkiem dla myśli i pracy dziecka. Nie techniki się liczą, najważniejsze są stosunki między uczniami i nauczycielami". [4]

Według C. Freineta należy wszechstronnie rozwijać osobowość dziecka, które ma być człowiekiem jutra, czyli odważnym, inteligentnym, świadomym swoich praw i obowiązków. Dziecko ma w pełni zrozumieć swoją odpowiedzialność za kształtowanie przyszłości własnej i społeczeństwa.

Prawo do samookreślenia stanowi podstawę pojedynczego standardu moralności i zachowania dla dzieci. To prawo nierozerwalnie związane jest z koncepcją wolności, która dotyczy wolności ducha, zachowań, swobody i demokracji. C. Freinet umożliwił dziecku samookreślenie się poprzez liberalizację stosunków społecznych i wolność osobistą. W tej sytuacji niezbędna jest zmiana roli i pozycji nauczyciela. Ma on przeobrazić się w partnera umiejącego współdziałać z dziećmi w organizowaniu życia klasy. Nie narzucając swojej woli ma on wyzwalać u uczniów aktywność, twórczość, chęci i pracowitość. Okazując dzieciom większe zaufanie, organizując prace i życie klasy, pozorują one poszukując, doświadczając i przeżywając. C. Freinet jest przeciwnikiem "szkoły tradycyjnej" (metod, organizacji treści programowych). "Chodzi o kształcenie i wychowanie uwalniające i wyzwalające dziecko od niepokojów i napięć związanych z nauką szkolną (...) i to są fundamenty w nowoczesnej szkole". [5] Celestyna Freinet przeciwstawia się rygorom, sztucznemu środowisku szkolnemu. Poleca natomiast organizowanie wychowania i nauczania w ścisłym kontakcie z najbliższym otoczeniem społecznym i przyrodniczym, wywołując i rozwijając jednocześnie swobodę i ekspresję. W myśl koncepcji freinetowskiej dziecko musi być w przyszłości aktywnym obywatelem demokratycznego społeczeństwa.

Według Freineta nie można wychowywać bez okazywania szacunku, poszanowania godności osobistej uczniów, którzy szanują swoich nauczycieli. Aby to osiągnąć, życie w szkole musi nabrać charakterem współdziałania, tzn. zarządzanie życiem i pracą w szkole powinno należeć do nauczycieli i uczniów. Chcąc uwolnić dziecko od niepokoju, napięć, przymusu i rygoru, Freinet proponuje przywrócić dziecku właściwą pozycję opartą na godności, szacunku, przyjemności i współpracy. Wyraził to słowami: "Nikt - zarówno dziecko, jak i dorosły - nie lubi żeby mu cokolwiek narzucać. (...) Nikt nie lubi stać równo w szeregu, bo oznacza to bierne podleganie cudzym rozkazom (...) Nikt nie lub być zmuszany do jakiejś pracy, (...) przymus działa paraliżująco. (...) Nikt nie lubi działać na próżno (...) Praca powinna być umotywowana". [6] Tych kilka wybranych myśli Freineta świadczy, o tym, jak ważne jest dla niego poszanowanie godności ucznia. Twierdzi on również, iż poczucie niższości i winy poniża ucznia i jest "hamulcem, niszczycielem zapału i werwy." [7] Chodzi więc o sensowność, celowość, motywację, swobodę i rytmiczność pracy ucznia. Zatem dla G. Freineta naczelną wartością są prawa dziecka. Staje on blisko dziecka - ucznia, bo uwzględnia jego możliwości i zainteresowania, apelując do ich inicjatywy i aktywności.

Idei ochrony praw dziecka oddał się również czołowy przedstawiciel polskiej pedagogiki opiekuńczej okresu międzywojennego - Janusz Korczak. Był on nie tylko żarliwym rzecznikiem spraw i praw dziecka, ale przede wszystkim wychowawcą. Istotą jego koncepcji wychowania było szczególne podejście do dziecka, do jego problemów, jako fundamentu i punktu wyjścia w jego działalności opiekuńczo-wychowawczej. W poglądach J. Korczaka na temat dziecka permanentnie przewija się myśl o braku szacunku, zrozumienia i tolerancji wobec świata dzieci ze strony dorosłych. Głosząc prawo do szczęśliwego dzieciństwa, sam organizuje opieką dla dzieci najbardziej potrzebujących. Promuje wychowanie opiekuńcze oparte na dogłębnej diagnozie potrzeb dziecka, jego zainteresowań i indywidualnych predyspozycji psychofizycznych. Walczy o prawo do swobodnego i harmonijnego rozwoju oraz bycie dziecka tym, czym jest. [8] Słowa Korczaka zawarte w "Prawie dziecka do szacunku": "Dziecko małe, lekkie, mniej go jest - musimy się pochylić, zniżyć ku niemu. Co gorsze, dziecko jest słabe. Możemy je podnieść, podrzucić do góry, wbrew woli posadzić, zatrzymać w biegu, udaremnić wysiłek" [9] obrazują bezsilność dziecka oraz jego zależność od dorosłych - są ideą przewodnią, wykładnią współczesnych koncepcji ochrony praw dziecka. J. Korczak słusznie zauważa, że dziecko już od zarania dziejów traktowane jest przez dorosłych podrzędnie. Wykorzystują oni swoją przewagę w sposób niewłaściwy, a powinna być ona wykorzystana dla dobra dziecka.

Na początku lat siedemdziesiątych pojawił się nowy nurt refleksji humanistycznej - antypedagogika, radykalnie włączająca się do ruchu na rzecz ochrony praw dzieci. Antypedagodzy twierdzą, iż pod uzyskaniu równouprawnienia przez Murzynów i kobiety, dzieci są ostatnia dyskryminowaną grupą istot ludzkich. Twierdzą też, że mimo deklaracji o podmiotowości dziecka, wszelkie akty prawne (np. Konwencja o Prawach Dziecka) ujmuje zagadnienia praw wyłącznie w kategoriach opieki, jaka dzieciom przysługuje.

Prof. Aleksander Lewin - przewodniczący Polskiego Komitetu Korczakowskiego uważa, że ujmowanie praw dziecka wyłącznie w kategoriach opieki jest zjawiskiem nieco paradoksalnym - że rozwój form opieki oznacza najczęściej jeszcze większe uzależnienie dziecka i ograniczenie jego praw. [10]

Według antypedagogów dzieciom praw przyznawać nie można, bo każda jednostka ludzka, a więc również dziecko posiada określone prawa nie z czyjegoś nadania, ale z samej natury swojego istnienia. Zasadniczym prawem każdego człowieka jest prawo do samostanowienia, i o nie przede wszystkim upominają się antypedagodzy.

Richard Farson z Western Bechavioral Science Institute w La Jolla w USA twierdzi, że samostanowienie w odniesieniu do dzieci oznacza między innymi:

  • prawo do swobodnego wyboru środowiska życia;
  • prawo do uczestniczenia w życiu politycznym;
  • prawo do działalności gospodarczej.

W tym ujęciu prawo do samostanowienia jawi się jako cel, w kierunku którego ewoluować będzie doktryna praw dziecka. [11] Złożoną w swej istocie ochronę praw dziecka można sprawować, czy wręcz utożsamić z szeroko pojętą działalnością opiekuńczą, którą Marian Balcerek sprowadza nie tylko do okresowego lub stałego zaspokajania potrzeb dziecka, lecz również wzięcia odpowiedzialności za losy korzystającego z opieki, za wspomaganie i pielęgnowanie jego rozwoju, za zapobieganie degradacji społecznej, za jego rozwój psychofizyczny i społeczny, a także kształtowanie twórczej osobowości. [12] W tym ujęciu opieka nad dzieckiem jawi się jako wielostronna działalność opiekuńczo-wychowawcza, skoncentrowana na różnych potrzebach dziecka.

Aspekty wychowawcze opieki (ochrony) zauważyć można również u Janiny Maciaszkowej, Wincentego Okonia, którzy opiekę wiążą z działalnością zapewniającą istnienie i rozwój dziecka, jak i wielostronnym kształtowaniem jego osobowości.

Podsumowując można zaryzykować stwierdzenie, że opieka nad dzieckiem - ochrona jego praw jest działalnością bardzo złożoną, a wiąże się z systemem zabezpieczenia społecznego nastawionego na taką organizację pracy opiekuńczo-wychowawczej, która ma na względzie dobro dziecka i jego niedojrzałość psychofizyczną i społeczną, sprzyja zaspokajaniu i regulowaniu potrzeb warunkujących rozwój.



[1] Z. Kukulski, Pestalozzi w Polsce, Lublin 1930, s. 20.
[2] Z. Kukulski, op. cit, s. 22.
[3] J. H. Pesstalozzi, Pisma Pedagogiczne, Wrocław 1972, Ossolineum. s. 147.
[4] R. Linares, Referat wygłaszany na III Ogólnopolskiej Konferencji Pedagogiki C. Freineta, Warszawa - Grodzisk Maz., 30-31 V 1972 r. s. 23.
[5] M. Magda: Prawa dziecka w pedagogice C. Freineta. Wychowanie na co dzień, 1996 nr 1-2 s.31
     (za: C. Freinet: La part du matre. Cannes 1961, s. 3)
[6] C. Freinet: Niezmienne prawdy pedagogiczne. Otwock 1993, s. 68.
[7] C. Freinet, op. cit., s. 76.
[8] J. Korczak: Prawo dziecka do szacunku.(w:) Pisma wybrane. t. I, Warszawa 1978, NK, s. 135.
[9] J. Korczak , op. cit., s. 149.
[10] A. Lewin: Czy dziecko ma prawa. Biuletyn Polskiego Komitetu Korczakowskiego, 1990, nr 25, s. 7.
[11] Dziecko i jego prawa (red.) E. Czyż, Warszawa 1992, s.12-13.
[12] M. Balcerek, Prawa dziecka, Warszawa 1986, WSiP s. 25.