Twórczość Różewicza przesiąknięta jest jakby poczuciem winy, a winą zdaje się być "pierworodny grzech" ciała, seksu, zmysłów. Te czynniki symbolizują w ogóle skażenie współczesnego świata. Ciało kusi swoimi urokami, jak w biblijnym raju, ale zarazem prowadzi do zepsucia i rozkładu. Ten temat narasta u Różewicza w całej jego twórczości, a w latach dojrzałości staje się niemal obsesyjny, luzując poniekąd wcześniejszą obsesję wojny. {H. Vogler, Różewicz, Warszawa 1969, s. 33} U Różewicza od początku występowała w człowieku ostra dychotomia ciała i duszy, a ściślej ciała i duszyczki. I ciało pierwotnie było czymś niższym, mniej ważnym, podporządkowanym. Kiedy okazało się, że cywilizacja nie może jej dźwignąć do rangi duszy, wówczas poeta zaczyna przychylniej odnosić się do jej pogardzanego dotychczas partnera. Zaczyna bliżej przypatrywać się ciału, doceniać jego odrębność i samodzielność. {T. Drewnowski, Walka o oddech, Warszawa 1990 r. s. 266} Nieraz broni ciała przed duszyczką: "co ty robisz ze mną gdzie mnie prowadzisz" {T. Różewicz, Opowiadania traumatyczne, Duszyczka 1979, s. 33} W tym samym wierszu poeta mówi: "nasze ręce nasze usta są mądrzejsze od nas" Czyżby afirmacja ziemskiego bytowania i rozczarowanie duszyczką skłoniła poetę do zainteresowań cielesnych? Wiersz Tadeusza Różewicza "Zasypiając" pochodzi z tomu "Zielona róża" z 1961r. Wydaje mi się, że jest to utwór wyrażający refleksję nad odrzuceniem ducha i skutkami tego odrzucenia. Tytuł sugeruje określoną sytuację liryczną {przed snem, a może na granicy snu i jawy} I został wyrażony imiesłowem przysłówkowym współczesnym, który wskazuje, że wszystkie czynności, rozmyślania mają miejsce w momencie zasypiania, czyli odnoszą się do konkretnej sytuacji. Użycie dwóch czasów gramatycznych teraźniejszego i przeszłego wskazuje, iż podmiot liryczny nie tylko rozmyśla o sytuacji teraźniejszej, ale przywołuje obrazy i zdarzenia, które miały miejsce w przeszłości. Jest to wiersz wolny. Nie ma rymów, znaków interpunkcyjnych, co zbliża wypowiedź do języka mówionego, a jednocześnie pozwala na większą dowolność interpretacji. Utwór składa się ze strof o różnej ilości wersów. Użycie wielkich liter {zwrotka 1, 3, 4, 6} sugeruje odrębne części przypominające "klocki", z których poeta układa całość. Moim zdaniem wiersz wyraźnie dzieli się na dwie części {użycie dwóch czasów gramatycznych}. Uważam, że podmiot liryczny ujawnia się bezpośrednio, jednakże w części pierwszej utożsamia się z własnym ciałem. W tym momencie następuje afirmacja ciała jako jedynego, niepowtarzalnego, prawdziwego, wyjątkowego. Szczególnym zaufaniem obdarza dłoń, która sprawdza, kontroluje, bada, utwierdza w przekonaniu, że ciało jest ciepłe, żywe, pulsujące. Dłoń odbiera bodźce z tętniącego życiem ciała. Badająca ciało dłoń doprowadza do budzenia się instynktów pożądania, co wyrażają słowa w końcowej fazie części pierwszej: "czujesz jak się prężę". Sytuacja ta jest jednocześnie przyczyną do przywołania w pamięci podmiotu intymnych doznań z przeszłości. Część drugą rozpoczynają rozmyślania podmiotu na temat "tamtej nocy" czyli konkretnej nocy spędzonej z partnerką o czym świadczą użyte zaimki {nasze, twojego, moje} oraz forma czasownika {byliśmy}. Podmiot przypomina sobie tę noc. Budzą się w nim instynkty pożądania na co wskazują słowa: "pożądało", "skradało się", "skakało do gardła". Są to niemalże instynkty zwierzęcia, które węszy, skrada się, skacze. Dlaczego węszy? Dlaczego się skrada? Może chodzi o poznanie jakiejś tajemnicy, odkrycia prawdy skrywanej za zasłonami "jak bandaże". Czym są zasłony? Być może jest to nieśmiałość, tajemniczość słów, gestów partnerki. Zastosowane wyrażenia synonimiczne w formie bezokoliczników "wyłuskać", "wydobyć", "wyjawić" to szukanie drogi do ukrytej kobiecości, odrzucenie zasłon ze słów i gestów, aby odkryć "ranę twego ciała", czyli intymne miejsce, a także całą eteryczność kobiecą. W pewnym jednak momencie rozum odszedł na bok, hamulce przestały działać. Niepotrzebne okazały się słowa, kanony zachowań, normy obyczajowe: "Nasze ręce były mądrzejsze od nas usta mądrzejsze od słów" |
Kochankowie oddają się pieszczocie ciał bez granic i oporów. Niewola zmysłów jest jednocześnie upajająca i upadlająca: "byliśmy jak zwierzęta zanurzone w przyśpieszonym oddechu" |
Ciało kusi, ale zarazem prowadzi do zezwierzęcenia. Podmiot zaniepokojony jest tą sytuacją. Urzeczenie ciałem to zarazem urzeczenie seksem prowadzące do odrzucenia wartości wyższych, rezygnacji z norm obyczajowych. Jest to również odejście od boga. Człowiek jako gatunek dominujący, obdarzony wolną wolą i rozumem jest jednak na tyle przewrotny, że potrzebując wsparcia stworzył sobie boga i religię z prawami i obowiązkami. Teraz człowiek-zwierzę zabija go przez odrzucenie, bo czuje się silny, mocny. Odrzuca go również dlatego, że jest z nim niewygodnie, jako strażnikiem praw i obyczajów. Być może ten bóg stworzony przez "zwierzęta" nie daje opieki w chwilach kryzysu, kataklizmu. Bądż też człowiek zaczyna wierzyć w swoje ciało, jego możliwości zaprzepaszczając duszę, pozbawiając się tym samym miłości, szacunku, wiary, nadziei. Pierwotny grzech ciała, zmysłów, seksu to czynniki symbolizujące ogólne skażenie współczesnego świata. W tym miejscu należałoby zwrócić uwagę na jedną specjalną stronę tej postawę na jedną specjalną stronę tej postawy autora. Mianowicie na świadomość, że stanowi on ograniczoną cząstkę "grzesznej", potępionej zbiorowości, że jest z nią wspólnie stopiony w nierozerwalną jedność i wszystkie błędy, ułomności, słabości społeczności ludzkiej są również jego własnymi błędami, ułomnościami, słabościami. Reasumując mogę powiedzieć, iż ciało w omawianym utworze Różewicza jest ostoją, prawdą, źródłem tożsamości, ale i przeraża. Zawarta refleksja nad życiem pozwala nazwać wiersz "Zasypiając" poezją wzlotu ducha. |