16 listopada (niedziela) wraz z grupą uczniów (21 osób) z Gimnazjum w Cichem uczestniczyłam w zmaganiach ortograficznych w katowickim "Spodku". Od godz. 9.00 do 10.30 czekałam wraz z innymi opiekunami, ściśnięta jak sardynka, na bilety wstępu. Tłum napierał na drzwi wejściowe, na szczęście zaczęto wpuszczać uczestników na podstawie ogłoszeń wysyłanych do szkół przez organizatorów "Dyktanda 2003": Jedną z prowadzących była inicjatorka ogólnopolskich dyktand, Krystyna Bochenek. W jury zasiadało trzech szacownych profesorów: Walery Pisarek, Edward Polański, Jerzy Bralczyk. Tekst dyktanda podjęło się pisać kilku śpiewających aktorów i piosenkarzy, m. in.: I. Santor, J. Połomski, I. Trojanowska, K. Prońko, A. Majewska, Wł. Korcz, L. Łęcz, M. Ostrowska, J. Skrzerk, J. Majkowska, A. "Piasek" Piaseczny, G. Turnau oraz dwóch cudzoziemców. O 11.20 Kamil Durczok zaczął czytać tekst dyktanda, który opracował prof. Walery Pisarek. Niestety, nie wszystkie wyrazy, za sprawą pogłosu w sali, były zrozumiane przez piszących. Pan prof. wykazał się znajomością ornitologiczną, tak dużo nazw ptaków umieścił w dyktandzie. O wiele trudniejsze zadanie miała aktorka - Edyta Jungowska, która dyktowała tekst uczniom. Dzieci nie nadążały z pisaniem długich i trudnych zdań. "Dziecinnie prosty" tekst opracował prof. Edward Polański. Na początku aktorka zastrzegła, że dwukrotnie będzie powtarzała przeczytane zdania. Młodzi uczestnicy przekrzykiwali się nawzajem, aby powtórzyła jeszcze kilka razy niektóre trudne wyrazy, co wyprowadziło p. Edytę z równowagi. Organizatorzy ponaglali, że czas przewidziany na pisanie dyktanda się kończy. Efekt był taki, że wiele osób zrezygnowało z dalszego pisania, inne nie zdążyły dopisać niezrozumiałych słów. W oczekiwaniu na wyniki czas umilała Justyna Majkowska (była wokalistka "Ich Troje"), która zaśpiewała swoje najnowsze piosenki. Po koncercie odbył się konkurs sms-owy, troje zwycięzców otrzymało telefony komórkowe. Wszyscy piszący dyktando aktorzy i piosenkarze dostali słowniki, dyplomy oraz czerwoną różę. Andrzej "Piasek" Piaseczny przyznał, że jest dysortografem, ale chętnie wziął udział w "narodowej klasówce". Kilkutysięczny tłum niecierpliwie czekał na ogłoszenie wyników. Niestety tylko trzy miejsca zostały nagrodzone. Srebrny opel - corsa, aparaty cyfrowe, wieże stereofoniczne i komputer przydzielono najlepszym. Pozostali uczestnicy "Dyktanda 2003" odjechali z Katowic z nutą niesmaku i goryczy (w ubiegłym roku każdy uczestnik otrzymał pamiątkowy dyplom). Pocieszające jest to, że prawie siedem tysięcy Polaków zmagało się z Polską ortografią, która do łatwych nie należy. |