| | Ludzkość powinna dać dziecku to, co ma najlepszego. (Słowa zapisane w Deklaracji Praw Dziecka z 1924 r.) |
Wieloletnie doświadczenie zawodowe oraz wyniki przeprowadzonych wśród uczniów klas I-III badań i sondaży skłoniły mnie do tego, aby podzielić się nimi z rodzicami uczniów stających przed progiem rozpoczęcia edukacji w nowym roku szkolnym. W referacie moim skupiłam się na zagadnieniu współpracy z rodzicami, a głównie czasu jaki rodzice winni poświęcać dziecku w okresie pierwszego etapu edukacji na nauczanie i wychowanie, na pomoc i kontrolowanie wykonanej pracy domowej, na bycie z dzieckiem. Z przeprowadzonych przeze mnie badań wynika, że spora grupa rodziców mało lub w ogóle nie poświęca swemu dziecku czasu, albo okazuje zainteresowanie sporadycznie (np. przed zebraniem klasowym, przed spotkaniem w dniu "otwartych drzwi", w czasie uroczystości szkolnych itp.). Przyczyną przeprowadzenia badań były niskie opinie o uczniach wyrażane przez nauczycieli, częste braki zadań u jednych i tych samych uczniów , a także co miało miejsce najczęściej, zadania źle odrobione, niedokładnie i niestarannie. Uczniów klas I-III zapytano w ankiecie: "z kim najczęściej odrabiasz zadanie domowe: z mamą, tatą, rodzeństwem, sam?". Ankietę wypełniło 85 uczniów. Wyniki przedstawiają się następująco: - z mamą odrabia zadanie 28 uczniów (33%),
- z tatą: 3 uczniów (3,5%),
- z rodzeństwem: 6 uczniów (7%),
- sam(a) 48 uczniów (56,5%).
Indywidualne rozmowy z uczniami, potwierdzają taki stan. Wśród wypowiedzi uczniów, słyszano m.in. "nikt mi nie pomagał", "sam pisałem", "siostra lub mama mi tylko sprawdziła", "mama tylko pytała, czy zrobiłem zadanie". Można również stwierdzić, że nie wszyscy rodzice mają czas na wychowanie swego dziecka. Taki stan rzeczy jest niepokojący, aby ponad połowa uczniów nie miała wsparcia ze strony domu. Należy założyć, że w tej grupie są uczniowie, którzy mają problemy z nauką i wymagają szczególnej troski nie tylko ze strony szkoły ale i rodziców. Z analizy badań wynika również, że liczba uczniów, którym rodzice lub starsze rodzeństwo pomaga w pracy domowej, maleje w stosunku do wieku dzieci. Im klasa wyższa, tym mniejszy wskaźnik liczby osób wspomagających naukę ucznia w domu. Jest to zrozumiałe, gdyż dziecko z każdym rokiem nabywa umiejętności samodzielnego uczenia się. Niezwykle ważna jest obecność i towarzyszenie dzieciom w pierwszych latach nauki szkolnej, a zwłaszcza w I klasie. Szczególną uwagę należy zwrócić na naukę własną w domu. Edukacja nie kończy się w szkole. Codzienne odrabianie zadań, czuwanie nad zajęciami domowymi ucznia, wdroży go do systematycznej pracy, która zaowocuje w kolejnym etapie nauczania. Dziecko nauczy się uczyć. Ważne jest, aby rodzice czuwali i wiedzieli, jak dziecko pracuje w szkole, co zapamiętało z zajęć. Należy o to pytać i rozmawiać z dzieckiem. Dziecko trzeba nauczyć systematycznej pracy w klasach młodszych . Z doświadczenia swojego wiem, co potwierdzają również sami rodzice, że czas poświęcony dziecku w domu w okresie trzech pierwszych lat nauki, przyniósł oczekiwane efekty. U progu nowego roku szkolnego warto zastanowić się, ile czasu tak naprawdę rodzice poświęcają swemu dziecku na naukę i wychowanie. Wychowanie, jak rzadko które zajęcie jest bardzo czasochłonne. Rodzice zabiegają o wiele różnych spraw: (praca zawodowa, aby zabezpieczyć byt rodzinie, jeszcze tylko urządzić mieszkanie, jeszcze tylko przeprowadzić remont, jeszcze tylko kupić samochód, zdobyć kolejny tytuł, jeszcze coś, i jeszcze coś). Oczywiście wszystko to robi się dla dobra dzieci - przyszłego dobra. Nie zawsze rodzice zdają sobie sprawę z tego, że to co najważniejsze dla dziecka, decyduje się teraz - dziś. Niestety dorośli ulegają złudzeniu, że dokoła jest pełno spraw bardziej pilnych i ważnych. Wydaje się często, że dziecko może poczekać - zawsze jest przecież blisko, prawie "pod ręką". Ciągle dorośli oszukują się, że kiedyś będą mieć więcej czasu dla swoich dzieci, że "jakoś" zdąży się wychować, albo, że "jakoś" wychowa się samo, a wszystkiego nauczy się w szkole. Swój czas rodzice mogą różnie inwestować, jednak najlepszą inwestycją jest własne dziecko. Jest to największy kapitał, bo czy można być szczęśliwym, gdy go stracimy? Czas poświęcony dziecku, to nie sekundy, minuty czy kwadranse uroczyście zapowiedziane, ale jest to czas, w którym mieści się zmęczenie matki przygotowującej kolejny obiad, sprzątającej mieszkanie, czy ojca pomagającego w domowych obowiązkach. Bycie z dzieckiem jest twórczą pracą i równocześnie trudną. Czas, w którym dziecko jest poza wpływem rodziców, czyni spustoszenie w budowaniu i tworzeniu wartości, które są podstawowe i najważniejsze. Ten niepożądany fakt określa się jako wpływ środowiska. Należy zdać sobie sprawę z tego, że nie da się tego uniknąć. Bycie dziecka w środowisku rówieśniczym jest konieczne. Rola rodziców powinna polegać na obserwacji oraz czułej, pełnej miłości współobecności w tym mikroświecie. Dziecko bowiem ma swój świat, swoich kolegów, koleżanki, przyjaciół i swoich znajomych. Siedmiolatek opuszcza na wiele godzin rodzinne środowisko wychowawcze i zostaje poddany wychowaniu w szkole, które powinno prowadzić do dojrzewania osobowości i współbrzmieć z wychowaniem rodzinnym. Szkoła działa więc na zasadzie pomocniczości rodzinie i jest zobowiązana do ścisłej i dobrej współpracy z domem rodzinnym swoich uczniów. Rolą szkoły jest poznanie swoich wychowanków, ich środowiska rodzinnego, by uzupełnić ewentualne braki wychowawcze rodziny, wspierać ją, a także wspólnie z rodzicami opracowywać programy wychowawcze. Dla prawidłowego wzrastania dziecka potrzebna jest współpraca domu i szkoły w zakresie wskazywania zasad, norm i wartości. W wychowaniu szkolnym rzeczą ważną jest wyraźne zakreślanie praw i obowiązków ucznia. Wdrażanie do odpowiedzialności za swoje działanie, za organizację życia społecznego klasy (szkoły). Wychowanie do podejmowania obowiązków jest zadaniem zarówno domu jak i szkoły. Jasne i wyraźne przedstawienie rodzicom i uczniom wymagań od ucznia względem zachowania, szeroko pojętej edukacji, pozwala na jednoznaczne określenie pojęcia dziecka-ucznia. Współcześnie jest wielkie zapotrzebowanie na wychowanie moralne, na kulturę bycia, na wychowanie, a nie na "chowanie" młodego pokolenia. Wychowanie zarówno w domu jak i w szkole ma pomóc uczniowi w podjęciu pracy nad sobą, nad samowychowaniem. Rodzice muszą mieć dla swojego dziecka czas, muszą dzielić jego dziecięce radości i smutki, muszą szczerze i serdecznie zainteresować się sprawami dziecka, zapewnić mu atmosferę spokoju i bezpieczeństwa, poświęcić mu codziennie trochę czasu na rozmowę. Ogromne znaczenie w rodzinie ma rozmowa, w których jest okazja do opowiedzenia, co miłego zdarzyło się w szkole, na boisku, na podwórku. Coraz częściej można zauważyć nieuporządkowany sposób korzystania z telewizji, bez umiaru. Takie oglądanie telewizji zabija rodzinną rozmowę. Niepokojące jest oglądanie przez dzieci programów nocnych, brutalnych. Powoduje to zmęczenie i senność podczas lekcji, jak również złość, irytację, gniew. Rodzice powinni pozwolić oglądać wyłącznie audycje telewizyjne w ściśle wyznaczonym czasie. Warto ograniczyć czas oglądania telewizji na rzecz czytania literatury. Rodzice powinni zadbać o stały, rytmiczny plan działania, uzgodnić z dzieckiem stałe jego obowiązki i pilnować, czy je wykonuje. Więź z rodzicami dziećmi zależy w dużej mierze od jakości wspólnie przeżytego czasu. Rodzice powinni być dostępni, to znaczy powinni dawać swój czas, czyli dawać siebie. Każde dziecko ma prawo do czasu rodziców. Możemy zastanowić się, ile jest dzieci samotnych wśród swoich "bliskich - obcych" rodziców z powodu ich nieosiągalności i rzekomego braku czasu. Rzeczywistość pokazuje, że wielu rodziców zasłaniając się pracą, obowiązkami, wręcz ucieka od własnych dzieci. Pragnę zwrócić uwagę na kilka wskazówek dotyczących kwestii czasu, jaki winniśmy poświęcać swojemu dziecku: - Przeanalizujmy nasz codzienny budżet czasu i zastanówmy się, ile z niego poświęcamy własnym dzieciom (oczywiście poza przygotowywaniem posiłków, praniem itp.)? Ile czasu poświęcamy na wspólną zabawę, rozmowę, pracę szkolną? Czy umiemy obdarowywać nasze dzieci sobą?
- Oceniając ilość czasu poświęcanego naszym dzieciom, zwróćmy uwagę na jego jakość. Byle jakie zbywanie, odpędzanie, załatwianie od niechcenia, nie wystarczy. Dziecko zawsze wyczuje, że ważniejsze od niego jest co innego. Gdy dajemy nasz czas, niech nie będą to resztki chwil oddane dla świętego spokoju i zaspokojenia sumienia, ale postarajmy się być autentycznie zaangażowani i obecni w tym, co robimy.
- W dysponowaniu własnym czasem miejmy na uwadze, że dla dzieci ważniejsza jest codzienność, niż okazjonalne okazywanie zainteresowania nimi. Czasami wystarczy jedna mała chwila, aby dziecko poczuło się zaspokojone i wiedziało, że jest traktowane serio. Dzieci zbywane mają mniejsze poczucie własnej wartości i słabszą wiarę w siebie.
- Tyle czasu ile damy swemu dziecku - tyle w przyszłości sami od niego otrzymamy. Doceńmy zatem wartość upływającego czasu. Warto zachwycać się pięknem rozwoju swego dziecka, jego kolejnymi osiągnięciami. Każde dziecko jest tylko raz dzieckiem. Czego nie zrobimy dziś, nie zrobimy już nigdy (ponieważ tak naprawdę istnieje tylko dziś).
W początkowym okresie nauki niezwykle ważne są kontakty nauczyciela z pojedynczymi uczniami, z całą klasą i rodzicami uczniów. Kontakty te powinna cechować otwartość, bezpośredniość uczciwość, zaufanie, dyskrecja, wzajemna troska. Wszelkie działania szkoły są w pełni skuteczne, jeśli są zintegrowane z pracą wychowawczą domu. Dlatego konieczna jest wzajemna współpraca i wspieranie się w podejmowaniu poczynań, a niekiedy wzajemna pomoc. Czas dzieciństwa jest niezwykle ważny w życiu każdego człowieka. W istocie jest on bardzo krótki. Wychowanie, które winno być codzienną kontemplacją nad własnym dzieckiem, wymaga specjalnego traktowania czasu i wielkiej uwagi. Konieczne jest zatem uświadomienie sobie bezwzględnej wartości upływającego czasu. Gdy czas wychowania przeminie, niestety, nic już nie da się odrobić. Spróbujmy zastanowić się nad własnym czasem, ile poświęcamy dziecku, a ile tracimy bezsensownie.
Literatura: - Śnieżyński M. Nauczanie wychowujące, Kraków 1995,
- Turecki S., Wernick S. Jak zrozumieć problemy emocjonalne dziecka, Warszawa 2001,
- Wiszniowski K. "Być dzieckiem", Wychowawca5/1995,
- Olearczyk T.E. "Rodzina i szkoła", Wychowawca 3/2000,
- Grześkowiak A. "Prawa dziecka a świat polityki", Wychowawca 12/2000
|